Słowo Życia

Słowo Życia (1031)

sobota, 18 listopad 2017 15:06

18 listopada 2017

Napisał
SOBOTA TRZYDZIESTEGO DRUGIEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO


Łk 18,1-8

Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać: „W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi.
W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: «Obroń mnie przed moim przeciwnikiem». Przez pewien czas nie chciał.
Lecz potem rzekł do siebie: «Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie»”.
I Pan dodał: „Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”


     „Jezus opowiedział Swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać...”
Przypowieść Jezusa o wytrwałości w modlitwie skierowana została, jak mówi nam Ewangelista, do „uczniów”, a wiec także i do nas. My również powinniśmy wsłuchiwać się w Jego naukę mówiącą o tym, że mamy się „zawsze modlić”, pamiętać o modlitwie, mamy znajdować czas w swoim życiu codziennym na rozmowę z Bogiem. Czas poświęcony Bogu, poświęcony na spotkanie z kochającym nas Ojcem i Stwórcą, musi znaleźć swoje stałe miejsce w rytmie naszych codziennych obowiązków. I nie można się usprawiedliwiać nadmiarem zadań i obowiązków, koniecznością załatwienia różnych rzeczy w odniesieniu do spraw zawodowych, szkolnych, rodzinnych czy osobistych. Bo często tym naszym zajęciom może towarzyszyć modlitwa skierowana do Pana. Będzie to np. modlitwa przed pracą lub przed nauką – modlitwa o Boże błogosławieństwo dla tej czynności. Może to być np. modlitwa w trakcie podróży, bo w autobusie, pociągu czy samochodzie, można odmówić Różaniec czy Koronkę do Bożego Miłosierdzia; może to będzie np. modlitwa dziękczynna po zakończeniu pracy lub po osiągnięciu celu podróży... Zastanówmy się nad naszą codzienną modlitwą. Może znajdziemy jeszcze inne możliwości, by skierować swoje serce, myśli, słowa do Pana?
sobota, 18 listopad 2017 15:05

17 listopada 2017

Napisał
PIĄTEK TRZYDZIESTEGO DRUGIEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO


Łk 17,26-37

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Jak działo się za dni Noego, tak będzie również za dni Syna Człowieczego: jedli i pili, żenili się i za mąż wychodziły aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki; nagle przyszedł potop i wygubił wszystkich.
Podobnie jak działo się za czasów Lota: jedli i pili, kupowali i sprzedawali, sadzili i budowali, lecz w dniu, kiedy Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba deszcz ognia i siarki i wygubił wszystkich; tak samo będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi.
W owym dniu kto będzie na dachu, a jego rzeczy w mieszkaniu, niech nie schodzi, by je zabrać; a kto na polu, niech również nie wraca do siebie. Przypomnijcie sobie żonę Lota. Kto będzie się starał zachować swoje życie, straci je; a kto je straci, zachowa je.
Powiadam wam: Tej nocy dwóch będzie na jednym posłaniu: jeden będzie wzięty, a drugi zostawiony. Dwie będą mleć razem: jedna będzie wzięta, a druga zostawiona”.
Pytali Go: „Gdzie, Panie?”
On im odpowiedział: „Gdzie jest padlina, tam się zgromadzą i sępy”.


     „Tej nocy dwóch będzie na jednym posłaniu: jeden będzie wzięty, a drugi zostawiony.”
Słowa Jezusowe z dzisiejszej Ewangelii, przekazane nam przez św. Łukasza, mówią nam o niespodziewanym dniu i godzinie Jego powtórnego przyjścia oraz o zaskoczeniu, jakie spowoduje to spotkanie z Nim. Myśl o tej prawdzie przekazanej nam przez Chrystusa Pana skłania nas do refleksji i do postawienia pytania o naszą gotowość na spotkanie z Jezusem, o którym mówimy w naszym wyznaniu wiary, kiedy wypowiadamy słowa: „przyjdzie sądzić żywych i umarłych”. A właśnie w miesiącu listopadowym, kiedy to częściej bywamy może na cmentarzu, kiedy to szczególnie pamiętamy w modlitwie o naszych zmarłych, to równocześnie powinniśmy rozważać i tę prawdę, że dla każdego z nas przyjdzie ten moment, by stanąć przed Panem i zdać sprawę z tego, jak przeżyliśmy czas naszego ziemskiego życia. Stawia to przed nami wymaganie ciągłej gotowości (bo „nie znacie dnia ani godziny”), gotowości wyrażającej się w nieustannym zatroskaniu o realizowanie Ewangelii w naszym życiu, gotowości połączonej z nadzieją i zaufaniem do Boga, że prawdziwe są Jego słowa: „W Domu Ojca jest mieszkań wiele. Idę, aby wam przygotować miejsce”. Starajmy się zawsze być gotowi na spotkanie Pana, starajmy się być gotowi do zdania sprawy z naszego życia chrześcijańskiego.
sobota, 18 listopad 2017 15:03

16 listopada 2017

Napisał
ŚWIĘTO NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY OSTROBRAMSKIEJ MATKI MIŁOSIERDZIA


Łk 1,26-38

Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja.
Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”.
Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie.
Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”.
Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?”
Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”.
Na to rzekła Maryja: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!”
Wtedy odszedł od Niej anioł.


     „Błogosławiona jesteś miedzy niewiastami...”
Dziś, w dzień Matki Bożej Ostrobramskiej Matki Miłosierdzia, Kościół św. czyta nam raz jeszcze tekst z Ewangelii według św. Łukasza, który jest tak dobrze nam znany. Tekst mówiący o Zwiastowaniu (jak relacjonuje nam to wydarzenie św. Łukasz). Raz jeszcze więc słyszymy słowa archanioła Gabriela mówiącego o wielkiej godności Maryi, wybranej przez Boga, by stać się Matką Zbawiciela, oczekiwanego Mesjasza, jednocześnie Syna Bożego. Ona jest – jak mówi Boży posłaniec – „błogosławiona między niewiastami”. Wielka jest godność Maryi, Matki Chrystusowej. Ale Chrystus dał Ją nam także jako Matkę Kościoła, jako Matkę wszystkich Jego uczniów. Dzień dzisiejszy, dzień Matki Bożej Ostrobramskiej niech będzie szczególną okazją do tego, by przypomnieć sobie tę prawdę i by dziękować Jezusowi za dar Matki, Maryi. Dziękujmy za Jej orędownictwo w naszych intencjach, które Jej powierzamy. Niech będzie to okazja do tego, by dziękować za to, że Ona w szczególny sposób gromadzi nas w sanktuariach: na Jasnej Górze i w Ostrej Bramie, w Lourdes i w Fatimie, i w wielu innych miejscach w naszej Ojczyźnie i w całym świecie. A dziękując Maryi za tę Jej obecność pośród nas – pomyślmy też o tym, na ile staramy się wpatrywać w Jej przykład i jak staramy się słuchać tego, co Ona mówi do Swoich dzieci?
sobota, 18 listopad 2017 15:02

15 listopada 2017

Napisał
ŚRODA TRZYDZIESTEGO DRUGIEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO


Łk 17,11-19

Zmierzając do Jerozolimy Jezus przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei.
Gdy wchodził do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: „Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami”.
Na ich widok rzekł do nich: „Idźcie, pokażcie się kapłanom”. A gdy szli, zostali oczyszczeni.
Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin.
Jezus zaś rzekł: „Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec”.
Do niego zaś rzekł: „Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła”.


     „Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu?”
W czasie Swej drogi prowadzącej do Miasta Świętego Jezus spotkał grupę dziesięciu trędowatych, którzy prosili go o zmiłowanie. Chrystus dokonał ich uzdrowienia, zgodnie z ich prośbą. Reakcja tych uzdrowionych jak najbardziej wydaje się być usprawiedliwiona. Przecież to sam Jezus polecił im, by oni się udali do kapłanów, aby ci – według upoważnienia posiadanego na mocy Prawa Starego Testamentu – stwierdzili w sposób oficjalny, że są zdrowi. Jednak jeden z owych dziesięciu, kiedy zobaczył, że rzeczywiście został uwolniony od tej ciężkiej choroby, powrócił do Chrystusa Pana, aby wyrazić wdzięczność za dar, który stał się jego udziałem. A czyn jego tym bardziej został zauważony przez podkreślenie faktu, że był on Samarytaninem. To wydarzenie opisane nam na kartach Ewangelii Łukaszowej każe nam się dziś zastanowić nad naszą wdzięcznością Bogu i bliźnim. Bo właściwie to bardzo często jest tak, że umiemy prosić, umiemy zwracać się do Boga z naszymi prośbami w modlitwie; umiemy też prosić drugiego człowieka o jakąś pomoc, przysługę, życzliwość... A jednocześnie nie zawsze słowo „dziękuję” pojawia się na naszych ustach. Nie zawsze pamiętamy, by w naszych modlitwach także dziękować Bogu za Jego łaskawość dla nas. Postawmy sobie więc pytanie: czy my umiemy dziękować?
piątek, 17 listopad 2017 13:03

14 listopada 2017

Napisał
WTOREK TRZYDZIESTEGO DRUGIEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO


Łk 17,7-10

Jezus powiedział do swoich apostołów:
„Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: «Pójdź i siądź do stołu»? Czy nie powie mu raczej: «Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił»? Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: «Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać»”.


     „Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać.”
W dzisiejszym fragmencie Ewangelii czytamy te słowa Jezusa, które są odpowiedzią, której uczy nas Jezus. Niech będą one dla nas momentem podjęcia refleksji nad naszym postępowaniem i nad motywacją tego postępowania w różnych sytuacjach. Bo takie to bardzo ludzkie: wykonywanie codziennych czynności z oczekiwaniem na pochwałę, na wdzięczność, na docenienie ze strony drugiego człowieka. Chętnie byśmy chcieli słuchać takich pochwał, takich wyrazów wdzięczności – nawet i wtedy, kiedy to w gruncie rzeczy „nie ma za co” (jak to potocznym zwrotem można określić). Nawet i wtedy, kiedy to prostu realizujemy nasze codzienne obowiązki: rodzinne, domowe, szkolne, zawodowe – kiedy realizujemy nasze obowiązki, które wynikają z tego, że jesteśmy chrześcijanami, uczniami Jezusa. To On nas uczy słowami dzisiejszej Ewangelii, byśmy wypełniali nasze codzienne zobowiązania bez względu na to, czy nasi bliźni to docenią, czy też nie. To, co słuszne i sprawiedliwe, to, co jest naszą powinnością, wynikającą z tego, że jesteśmy ludźmi Kościoła św. – to powinno być wypełnione bez względu na to, czy ktoś to dostrzeże czy nie. Czy my tak potrafimy czynić? Realizować swe obowiązki – realizować zasady życia chrześcijańskiego, nie oczekując tego, by ludzie nas chwalili za taką postawę? Spróbujmy się nad tym zastanowić.
piątek, 17 listopad 2017 13:01

13 listopada 2017

Napisał
PONIEDZIAŁEK TRZYDZIESTEGO DRUGIEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO


Łk 17,1-6

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu jednego z tych małych.
Uważajcie na siebie. Jeśli brat twój zawini, upomnij go; i jeśli żałuje, przebacz mu. I jeśliby siedem razy na dzień zawinił przeciw tobie i siedem razy zwróciłby się do ciebie, mówiąc: «Żałuję tego», przebacz mu”.
Apostołowie prosili Pana: „Przymnóż nam wiary”.
Pan rzekł: „Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: «Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze», a byłaby wam posłuszna”.


     „Jeśli brat twój zawini, upomnij go; i jeśli żałuje, przebacz mu.”
Ten właśnie fragment Ewangelii według św. Łukasza czytamy w dniu dzisiejszym podczas liturgii. Słuchając tej wypowiedzi Pana Jezusa chciałoby się powiedzieć, że pewnie ta pierwsza część zdania znajduje częściej swą realizację w naszym życiu. Jeśli ktoś uczyni coś złego, to jesteśmy gotowi do udzielania napomnień, do strofowania, do okazywania może też i pewnej satysfakcji, z myślą: ja się tak źle nie zachowuję... Gorzej zapewne z tą drugą częścią: przebaczyć temu, kto żałuje. Bo człowiek niejednokrotnie chowa w sercu urazę, nie zawsze łatwo przychodzi powiedzieć: „w porządku, nie ma sprawy”. A jednak do takiej postawy wobec bliźnich jesteśmy przez Chrystusa wezwani. Bóg sam zresztą daje nam przykład. Przecież za każdym razem, kiedy klękamy u kratek konfesjonału, kiedy podczas spowiedzi mówimy: „żałuję”, kiedy postanawiamy poprawę życia – Chrystus Pan wtedy nam przebacza, odpuszcza nam grzechy. By posłużyć się obrazem zaczerpniętym z Biblii – nasze sumienie staje się „białe jak śnieg”. Jeśli Bóg tak nam przebacza, daje nam „nowy start” w życiu, czyż nie trzeba, byśmy czynili podobnie wobec naszych bliźnich? Tym bardziej, że powtarzamy w codziennej modlitwie: „Odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom.” Czy naprawdę potrafimy przebaczać?
sobota, 11 listopad 2017 15:50

12 listopada 2017

Napisał
TRZYDZIESTA DRUGA NIEDZIELA ZWYKŁA


Mt 25, 1–13

Jezus opowiedział swoim uczniom tę przypowieść:
„Królestwo niebieskie podobne będzie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie oblubieńca. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach. Gdy się oblubieniec opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły.
Lecz o północy rozległo się wołanie: «Oblubieniec idzie, wyjdźcie mu na spotkanie». Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: «Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną». Odpowiedziały roztropne: «Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie».
Gdy one szły kupić, nadszedł oblubieniec. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną i drzwi zamknięto. W końcu nadchodzą i pozostałe panny, prosząc: «Panie, panie, otwórz nam». Lecz on odpowiedział: «Zaprawdę powiadam wam, nie znam was».
Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny”.


     „Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.”
Przy końcu każdego roku liturgicznego stajemy przed tą myślą, którą odnajdujemy także w dzisiejszej Ewangelii. Mamy być gotowi na spotkanie z Chrystusem – Sędzią u kresu naszego ziemskiego życia. Nikt z ludzi nie zna terminu tego spotkania ze Zbawicielem, stąd wezwanie do czuwania, do bycia gotowymi, aby zdać sprawę z tego, w jaki sposób przeżywaliśmy naszą codzienność, jak realizowaliśmy powierzone nam powołanie, jak korzystaliśmy z Bożych darów i talentów, którymi nas obdarzył i wciąż był gotów obdarzać w jeszcze hojniejszy sposób – na miarę naszych otwartych serc. Pomocą w odczytaniu tej prawdy są słowa przypowieści dziś czytanej podczas liturgii. Dziesięć młodych kobiet, które miały powierzone zadanie: czekać na przybycie pana młodego, aby wprowadzić go na gody weselne. Niestety, część z nich tak naprawdę nie było do tego zadania we właściwy sposób przygotowana do realizacji zadania, bo nie miały ze sobą dostatecznie dużo oliwy do lamp, aby te święciły także i wtedy, kiedy opóźniało się przybycie oblubieńca. Jezus chce, by nasze lampy były zawsze gotowe, zawsze zapalone, zawsze płonące. To nasze serca powinny być wciąż gotowe, płonące płomieniem miłości uczniów Pana, płonące dzięki pełnieniu Jego woli i dawaniu świadectwa o Jego Dobrej Nowinie w sytuacjach codziennego życia. Czy potrafimy takimi być każdego dnia?
sobota, 11 listopad 2017 15:48

11 listopada 2017

Napisał
SOBOTA TRZYDZIESTEGO PIERWSZEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO


Łk 16,9-15

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków.
Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobra kto wam powierzy? Jeśli w zarządzie cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, kto wam da wasze?
Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i mamonie”.
Słuchali tego wszystkiego chciwi na grosz faryzeusze i podrwiwali sobie z Niego.
Powiedział więc do nich: „To wy właśnie wobec ludzi udajecie sprawiedliwych, ale Bóg zna wasze serca. To bowiem, co za wielkie uchodzi między ludźmi, obrzydliwością jest w oczach Bożych”.


     „Nie możecie służyć Bogu i mamonie.”
Kontynuując lekturę świadectwa św. Łukasza na temat Jezusa i Jego Dobrej Nowiny, dziś czytamy słowa, w których nam Jezus mówi: Nie można „służyć” jednocześnie Bogu i mamonie. Mamona – to pieniądze, bogactwo. Można się tak przywiązać do bogactwa, że tak właściwie to się mu „służy”: zdobywając je, starannie przechowując, by nie zostało skradzione czy w inny sposób uszczuplone, by się pomnażało przez korzystne inwestycje... Można tak mocno się zaangażować, że te środki już nie służą człowiekowi, lecz to człowiek praktycznie im służy. Stąd w pierwszym przykazaniu Dekalogu bardzo wyraźnie Bóg nam przypomina: „Nie będziesz miał bogów cudzych przed Mną!” I nie musi tu wcale chodzić o bożki takie, jak w świecie pogańskim robiono z drewna, z kamienia – i oddawano im cześć. W odniesieniu do nas samych musimy się zastanowić nad tym, czy w naszej codzienności Bóg jest na pierwszym miejscu, a więc na właściwym dla Siebie miejscu. Czy nie ma nikogo, czy nie ma niczego, co stałoby w naszym życiu „przed Bogiem”, ponad Nim? Jeśli dla nas praca jest tak ważna, że nie mamy czasu na modlitwę; jeśli mamy czas na TV czy komputer, a zaniedbujemy czas dla Boga; jeśli potrafimy zdobyć się na wysiłek, by zrobić wszystko inne – a nie idziemy na niedzielną Mszę św... – to może i do nas Chrystus mówi: nie możecie służyć Bogu i mamonie. Pomyślmy o tym.
czwartek, 09 listopad 2017 11:41

10 listopada 2017

Napisał
PIĄTEK TRZYDZIESTEGO PIERWSZEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO


Łk 16,1-8

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek.
Przywołał go do siebie i rzekł mu: «Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządu, bo już nie będziesz mógł być rządcą».
Na to rządca rzekł sam do siebie: «Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. Wiem, co uczynię, żeby mię ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z zarządu».
Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: «Ile jesteś winien mojemu panu?» Ten odpowiedział: «Sto beczek oliwy». On mu rzekł: «Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz pięćdziesiąt». Następnie pytał drugiego: «A ty ile jesteś winien?» Ten odrzekł: «Sto korców pszenicy». Mówi mu: «Weź swoje zobowiązanie i napisz: osiemdziesiąt».
Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światła”.


     „Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił.”
Tekst przypowieści Pana Jezusa, którą nazywamy przypowieścią o nieuczciwym rządcy nie jest łatwy i przy pierwszej lekturze budzi niekiedy pewne wątpliwości. Zadajemy bowiem pytanie: czy to możliwe, by Jezus chwalił i za wzór stawiał człowieka, o którym jest mowa, że w nierzetelny sposób wypełniał swoje obowiązki zarządcy powierzonego mu majątku? Głębsza refleksja jednak nam mówi, że konieczna jest tu pewna precyzacja. Widać to w przytoczonym zdaniu. Ów rządca został określony w słowach przypowieści jako „nieuczciwy”. Jego wina nie została zakwestionowana. Pochwała zaś, która go spotkała ze strony pana wynikała z tego, że „roztropnie postąpił”. Postąpił z roztropnością, patrząc w przyszłość, patrząc w perspektywie własnej przyszłości, która mu się rysowała w kontekście rozliczania się ze sprawowanej funkcji i konieczności myślenia o tym, jak będzie wyglądała jego przyszłość... Jezus nas zachęca również do myślenia o przyszłości, o naszej przyszłości. Oznacza to: mieć świadomość, że nasze życie tu na ziemi w pewnym momencie będzie miało swój kres. To oznacza też, że – jako ludzie wiary – powinniśmy mieć spojrzenia skierowane ku Bożemu królestwu i tak powinniśmy kształtować postępowanie, by ten cel mieć przed oczami. Obyśmy mieli właśnie taką roztropność!
czwartek, 09 listopad 2017 11:38

9 listopada 2017

Napisał
ŚWIĘTO ROCZNICY POŚWIĘCENIA BAZYLIKI LATERAŃSKIEJ


J 2,13-22

Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie, oraz siedzących za stołami bankierów.
Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał.
Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: „Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu mego Ojca targowiska”. Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: „Gorliwość o dom Twój pożera Mnie”.
W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: „Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?”.
Jezus dał im taką odpowiedź: „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo”.
Powiedzieli do Niego Żydzi: „Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?”. On zaś mówił o świątyni swego ciała.
Gdy zatem zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus.


     „Gorliwość o dom Twój pożera mnie.”
Chrystus Pan dokonuje szczególnego znaku w Świątyni w Jerozolimie: przewraca stoły z pieniędzmi, wyrzuca zwierzęta tam sprzedawane, nakazuje usunięcie tego wszystkiego z terenu świątynnego. Przy tym, jak czytamy, zostaje przytoczony tekst z Księgi Psalmów: „Gorliwość o dom Twój pożera mnie”. Te słowa powinny i nas skłonić do szczególnej refleksji nad naszym odniesieniem się do Bożego domu, do naszych świątyń, do naszych kościołów i kaplic. Czy my również jesteśmy „gorliwi” co do Bożego domu? To zapewne nasza troska o to, by był to dom piękny, przyozdobiony we właściwy sposób – stąd składamy ofiary pieniężne na budowę czy remont kościoła, przynosimy do kościoła kwiaty, by zdobiły ołtarze, dokonujemy jakichś zakupów rzeczy potrzebnych – albo też przez własną pracę staramy się, by miejsce modlitwy, miejsce spotkania człowieka z Bogiem, miejsce sprawowania Najświętszej Ofiary, było jak najpiękniejsze. Ale gorliwość o Dom Boży okazać powinniśmy właściwym zachowaniem wewnątrz niego: to konieczność właściwego stroju, to powinność zachowania ciszy, to także taka sprawa, jak usuniecie z ust gumy do żucia przed wejściem do domu Pana... A często chyba zapomina się o tych rzeczach! „Gorliwość o dom Twój pożera mnie”. Obyśmy też potrafili być gorliwi w sprawach domu Bożego.
Strona 1 z 74

Dane kontaktowe

Kuria Diecezjalna w Łomży
ul. Sadowa 3
18-400 Łomża

tel: 86 473 46 11
fax 86 473 46 31

kuria@diecezja.lomza.pl

 

 

Projekt i wykonanie

spesmedia.png