Słowo Życia

Słowo Życia (1238)

sobota, 21 lipiec 2018 15:07 Napisał

13 czerwca 2018
ŚRODA DZIESIĄTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO


Mt 5,17-19

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić.
Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.
Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim”.


     „Kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim.”
Słuchając słów dzisiejszej Ewangelii, słyszymy Jezusa mówiącego nam o wielkości w królestwie niebieskim – chciałoby się tak po ludzku powiedzieć: Panie, ja chcę być wielki! A więc: trzeba też przyjąć drogę, którą On nam wskazuje. Jest to droga wypełniania przykazań i uczenia ich wypełniania. Droga przykazań jest drogą wskazaną nam przez Boga jako droga dobra. A przykazania te znamy bardzo dobrze. Znamy z naszego pacierza katechizmowego, wyuczonego jeszcze w domu rodzinnym; znamy z katechezy parafialnej czy szkolnej; znamy z przygotowań do Pierwszej Komunii św. i Bierzmowania. Znamy i pewnie potrafimy je dość płynnie wyrecytować. Czy jednak zachowujemy ich treść? Czy staramy się według tych wskazań żyć na co dzień? Warto by było zatrzymywać się przy tych słowach, przy każdym z przykazań, by zastanawiać się nad ich treścią. Trzeba nam ciągle na nowo powracać do słów Bożych przykazań, aby coraz lepiej je rozumieć i wypełniać. A do tego także i druga część wskazania Chrystusa z dzisiejszej Ewangelii: „uczy wypełniać”. Na pewno jako rodzice, jako nauczyciele, wychowawcy – mamy uczyć wypełniać przykazania Boże. Ale i każdy z nas, przez przykład dawany innym, powinien być kimś, kto uczy wypełniania Bożych przykazań. Kto wypełnia i uczy wypełniać... Czy ja tak czynię?

sobota, 21 lipiec 2018 15:05 Napisał

12 czerwca 2018
WTOREK DZIESIĄTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO


Mt 5,13-16

Jezus powiedział do swoich uczniów:

„Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi.
Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu.
Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie”.


     „Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi...”
W dzisiejszej Ewangelii słyszymy, jak Chrystus Pan wzywa nas do bycia światłem dla ludzi, światłem dla świata. Realizacja tego zadania to na pewno sprawa niełatwa. Bo być światłem dla innych oznacza mieć postawę odwagi, męstwa w wyznawaniu swej wiary, oznacza codzienne postępowanie według nauki naszego Pana, Jezusa – tak, by każdy, kto nas widzi, mógł w naszej postawie, w naszych słowach i czynach, dostrzec zachowanie właściwe dla człowieka ochrzczonego, wierzącego. A tak nieraz chciałoby się sprawy związane z wiarą, z modlitwą, z życiem chrześcijańskim ukryć, ograniczyć tylko do niedzielnej Mszy św. i modlitwy prywatnej... podczas gdy w innych momentach codziennego życia może być inaczej, może być, niestety, różnie. A przecież Jezus mówi o tym, że światła nie można chować „pod korcem”, nie można chować w jakieś miejsce niewidoczne... Światło ma „świecić”. Także nasze światło ma świecić. Światło naszej wiary i życia chrześcijańskiego ma świecić – dając także światło innym. Tak powinno być w naszym życiu osobistym, ale i w życiu małżeńskim i rodzinnym, w miejscu pracy czy wśród kolegów i koleżanek szkolnych, wśród sąsiadów, krewnych czy znajomych... Po prostu wszędzie! Nasze światło ma świecić. Bądźmy więc światłem dla naszych bliźnich. Bądźmy światłem dla świata XXI wieku!

sobota, 21 lipiec 2018 15:04 Napisał

11 czerwca 2018
WSPOMNIENIE ŚW. BARNABY APOSTOŁA


Mt 10,7-13

Jezus powiedział do swoich Apostołów:
„Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie. Nie zdobywajcie złota ani srebra, ani miedzi do swych trzosów. Nie bierzcie na drogę torby ani dwóch sukien, ani sandałów, ani laski. Wart jest bowiem robotnik swej strawy.
A gdy przyjdziecie do jakiegoś miasta albo wsi, wywiedzcie się, kto tam jest godny, i u niego zatrzymajcie się, dopóki nie wyjdziecie.
Wchodząc do domu, przywitajcie go pozdrowieniem. Jeśli dom na to zasługuje, niech zstąpi na niego pokój wasz; jeśli nie zasługuje, niech pokój wasz powróci do was”.


     „Jezus powiedział do swoich Apostołów: «Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie».”
Dzisiejszy tekst ewangeliczny – czytany w dniu wspomnienia św. Barnaby – przypomina nam posłanie misyjne przekazane Apostołom. Jezus posyła ich ze szczególnym zadaniem głoszenia bliskości królestwa niebieskiego. Taką misję powierzył im Zbawiciel (jak możemy przeczytać w Ewangelii) jeszcze podczas Swego ziemskiego życia. Jednak zadanie dawania świadectwa o królestwie Bożym, dawania świadectwa o Ewangelii Chrystusa – jest zadaniem wciąż ważnym i wciąż aktualnym, stąd także i do każdego z nas Jezus mówi, byśmy „szli i głosili”. Zadanie to jest także zadaniem ogromnym, stąd nie tylko grono Dwunastu je otrzymało. Słowo posłania zostało również skierowanie do innych: do Barnaby (patrona dzisiejszego dnia), do Pawła, jego współpracowników i uczniów, do Szczepana i pozostałych z grona siedmiu diakonów ustanowionych przez Apostołów, do wielu, wielu innych ludzi w ciągu kolejnych wieków historii Kościoła św. To oznacza, że my też musimy się mobilizować, by realizować to, co możemy nazwać „swoją częścią” tego zadania, które Zbawiciel powierzył Kościołowi św. Spróbujmy więc pomyśleć o tym, w jaki sposób możemy odpowiedzieć Chrystusowi Panu na Jego misyjne posłanie do nas skierowane: „Idźcie i głoście!”

sobota, 21 lipiec 2018 15:02 Napisał

10 czerwca 2018
DZIESIĄTA NIEDZIELA ZWYKŁA


Mk 3, 20-35

Jezus przyszedł z uczniami swoimi do domu, a tłum znów się zbierał, tak że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: „Odszedł od zmysłów”.

Natomiast uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili: „Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy”.
Wtedy przywołał ich do siebie i mówił im w przypowieściach: „Jak może szatan wyrzucać szatana? Jeśli jakieś królestwo wewnętrznie jest skłócone, takie królestwo nie może się ostać. I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać. Jeśli więc szatan powstał przeciw sobie i wewnętrznie jest skłócony, to nie może się ostać, lecz koniec z nim. Nie, nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże i wtedy dom jego ograbi.
Zaprawdę powiadam wam: wszystkie grzechy bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego”. Mówili bowiem: „Ma ducha nieczystego”.
Tymczasem nadeszła Jego Matka i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. Właśnie tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: „Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie”.
Odpowiedział im: „Któż jest moją matką i którzy są braćmi?” I spoglądając na siedzących wokoło Niego rzekł: „Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką”.


     „Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką.”
Chrystus Pan wskazuje nam drogę prowadzącą do szczególnej bliskości z Nim. Bliskość ta została określona mianem bycia „bratem, siostrą, matką” Jezusa. Droga prowadząca do tej bliskości to pełnienie woli Bożej. My też powinniśmy czuć się mobilizowani do tego, by taką drogę, drogę pełnienia woli Bożej podejmować w naszym życiu. Aby tak było, zapewne istotną sprawą jest w pierwszym rzędzie poznawanie tej woli, otwartość serca na słuchanie tego, co Bóg nam mówi, gotowość serca do tego, by przyjmować Jego słowo i rozważać je w naszych sercach. Zastanówmy się jednak na ile naprawdę jesteśmy otwarci na to Boże słowo, na słuchanie tego, co Pan chce nam powiedzieć. Czy sięgamy systematycznie do Biblii, do Księgi Bożego słowa, by to słowo czytać i rozważać? Czy rezerwujemy w naszej codzienności czas – jako bardzo ważny w naszym programie dnia – na modlitwę? Czy ta modlitwa jest naprawdę rozmową z Bogiem, a więc czasem nie tylko na nasze mówienie – ale również na słuchanie tego, co Bóg chce nam powiedzieć w ciszy naszego serca? Poza tym – to pełnienie woli Bożej musi być „całościowe”, musi być dążeniem do tego, by Jego wolę pełnić we wszystkich jej aspektach, w całej jej treści, a nie tylko w niektórych sprawach, może tych łatwych, przyjemnych – z odrzuceniem tego, co trudne, co wymaga wysiłku, co nam „nie podoba się”... Czy rzeczywiście troszczymy się o pełnienie woli Bożej?

czwartek, 19 lipiec 2018 15:04 Napisał

9 czerwca 2018
WSPOMNIENIE NIEPOKALANEGO SERCA NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY


Łk 2,41-51

Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał On lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych.
Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go.
Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami.
Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: „Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie”.
Lecz On im odpowiedział: „Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?” Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział.
Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany.
A Matka Jego chowała wiernie te wspomnienia w swym sercu.


     „A Matka Jego chowała wiernie te wspomnienia w swym sercu.”
W sobotę – dniu, który następuje po uroczystości Najświętszego Serca Pana Jezusa oddajemy cześć Sercu Maryi. Ta, która została przez Boga wybrana, aby być Matką oczekiwanego Mesjasza, Zbawiciela świata – jest także naszą Matką. Jej opiece powierzył nas wszystkich Chrystus Pan w czasie konania na Krzyżu na Golgocie. Ona nas wciąż otacza Swą matczyną miłością, jest zatroskana o nas, o nasze potrzeby, o nasze prawdziwe dobro. Powierzamy się Jej opiece i wstawiennictwu, prosząc o to, by nam towarzyszyła na drogach codzienności, by wypraszała nam u Swego Syna potrzebne łaski, by zawsze była nam Matką i Orędowniczką. Świadczą o tym pielgrzymie rzesze podążające do Częstochowy, Lichenia i innych sanktuariów w naszej ojczyźnie (także na terenie naszej diecezji) – ale także pielgrzymki zdążające do miejsc szczególnie poświęconych Maryi w całym świecie. Świadczą o tym nabożeństwa maryjne celebrowane w naszych kościołach i kaplicach, a także liczne obrazy i figury ukazujące nam Matkę Bożą – które są obecne w naszych świątyniach, w naszych domach, w przydrożnych kapliczkach. Tak, Maryja rzeczywiście kocha nas sercem Matki, kocha nas ogromną miłością. Możemy więc powierzać się Jej z wielką ufnością. Ale także dziękujmy Jej za Jej kochające nas serce!

czwartek, 19 lipiec 2018 15:03 Napisał

8 czerwca 2018
UROCZYSTOŚĆ NAJŚWIĘTSZEGO SERCA PANA JEZUSA


J 19,31-37

Ponieważ był to dzień Przygotowania, aby zatem ciała nie pozostawały na krzyżu w szabat, ów bowiem dzień szabatu był wielkim świętem, Żydzi prosili Piłata, aby ukrzyżowanym połamano golenie i usunięto ich ciała.
Przyszli więc żołnierze i połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Nim byli ukrzyżowani. Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda.
Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli. Stało się to bowiem, aby się wypełniło Pismo: „Kości Jego nie będą łamane”. I znowu na innym miejscu mówi Pismo: „Będą patrzeć na Tego, którego przebodli”.


     „Będą patrzeć na Tego, którego przebodli.”
Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, którą celebrujemy w dniu dzisiejszym w pewien sposób – jak możemy powiedzieć – „dopełnia” oktawę Bożego Ciała. Uroczystość, którą przeżywaliśmy w poprzednim tygodniu, która kierowała nasze spojrzenie na Eucharystię, mówiła o wielkiej miłości Chrystusa Pana dla nas, dla Swoich uczniów, dla członków Jego Mistycznego Ciała, jakim jest Kościół św. W miłości Swej nie tylko złożył Siebie w ofierze na Golgocie w Wielki Piątek. On chciał także być obecnym dla nas w szczególny sposób przez ofiarę Mszy św., którą ustanowił w Wieczerniku i polecił sprawować. O Jego miłości dla nas przypomina nam także dzisiejszy dzień, kiedy czcimy Jego Serce, Serce darzące nas ogromną miłością. To na Jego Serce patrzymy, Serce przebite włócznią żołnierza na Golgocie. Patrzymy, aby dziękować za tę miłość, którą Chrystus nam okazał i ciągle okazuje. Patrzymy, aby również uczyć się miłości, miłości prawdziwej, głębokiej, miłości ofiarnej, miłości Boga i bliźniego. Uczymy się tej miłości przeżywając dzień dzisiejszy i cały miesiąc czerwiec, poświęcony Sercu Jezusa. Uczymy się – obchodząc pierwsze piątki miesiąca. Uczymy się – powtarzając modlitwę: Jezu, cichy i pokornego serca, uczyń serca nasze według Serca Twego! Uczmy się tej miłości!

czwartek, 19 lipiec 2018 15:01 Napisał

7 czerwca 2018
CZWARTEK DZIEWIĄTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO


Mk 12,28b-34

Jeden z uczonych w Piśmie zbliżył się do Jezusa i zapytał Go „Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?”
Jezus odpowiedział: „Pierwsze jest: «Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz, Pan jest jedyny. Będziesz miłował Pana, Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą». Drugie jest to: «Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego». Nie ma innego przykazania większego od tych”.
Rzekł Mu uczony w Piśmie: „Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznieś powiedział, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego. Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego daleko więcej znaczy niż wszystkie całopalenia i ofiary”.
Jezus widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł do niego: „Niedaleko jesteś od królestwa Bożego”.
I nikt już nie odważył się więcej Go pytać.


     „Będziesz miłował Pana, Boga swego (...) Będziesz miłował swego bliźniego (...)”
Oto mamy raz jeszcze przypomnienie tego, co jest fundamentem nauki Jezusa, fundamentem życia dla wszystkich Jego uczniów. Fundamentem tym jest przykazanie miłości – miłości Boga i bliźniego. Mówi nam Jezus, że kto wypełnia te przykazania, kto ma tę miłość – ten realizuje naukę Chrystusa. „Będziesz miłował...”: słowa te są częścią naszego katechizmowego pacierza, słowa te powtarzamy codziennie. Czy jednak nie spowszedniały nam one do tego stopnia, że przestaliśmy na nie zwracać uwagę? Spróbujmy zatrzymywać się przy tych słowach, by rozważać ich sens, by zastanawiać się nad tym, czy rzeczywiście realizujemy je w codziennym życiu, czy staramy się żyć miłością tak, jak do tego wzywa nas Jezus Chrystus. „Będziesz miłował Pana Boga swego całym sercem, całą duszą, całym umysłem, całą mocą”: więc Bóg ma być na pierwszym miejscu w naszym życiu. Bóg, nasz Pan, Stworzyciel i Odkupiciel. Czy tak jest w naszym życiu? Czy naprawdę staramy się Bogu okazać swoją miłość całym sercem, w odpowiedzi na miłość, którą On nam okazuje? „Będziesz miłował bliźniego jak siebie samego”: czy miłujemy swoich bliźnich, czy darzymy miłością każdego człowieka, wszyscy bowiem ludzie są naszymi bliźnimi. „Będziesz miłował...”: jak realizujemy tę fundamentalną zasadę życia chrześcijańskiego?

środa, 18 lipiec 2018 22:08 Napisał

6 czerwca 2018
ŚRODA DZIEWIĄTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO


Mk 12,18-27

Przyszli do Jezusa saduceusze, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób: „Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: «Jeśli umrze czyjś brat i pozostawi żonę, a nie zostawi dziecka, niech jego brat weźmie ją za żonę i wzbudzi potomstwo swemu bratu».
Otóż było siedmiu braci. Pierwszy wziął żonę i umierając, nie zostawił potomstwa. Drugi ją wziął i też umarł bez potomstwa, tak samo trzeci. I siedmiu ich nie zostawiło potomstwa. W końcu po wszystkich umarła ta kobieta. Przy zmartwychwstaniu więc, gdy powstaną, którego z nich będzie żoną? Bo siedmiu miało ją za żonę”.
Jezus im rzekł: „Czyż nie dlatego jesteście w błędzie, że nie rozumiecie Pisma ani mocy Bożej? Gdy bowiem powstaną z martwych, nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić, ale będą jak aniołowie w niebie. Co zaś dotyczy umarłych, że zmartwychwstaną, czyż nie czytaliście w księdze Mojżesza, tam gdzie mowa o krzaku, jak Bóg powiedział do Mojżesza: «Ja jestem Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba». Nie jest On Bogiem umarłych, lecz żywych. Jesteście w wielkim błędzie”.


     „Nie jest On Bogiem umarłych, lecz żywych.”
Odpowiedź Jezusa związana z pytaniem postawionym przez saduceuszy o zmartwychwstanie każe nam się zatrzymać na chwilę refleksji. Bóg jest Bogiem żywych. Bóg jest Tym, który nas obdarzył życiem, On jest Stwórcą świata i człowieka, a więc Tym, który obdarza życiem wszystko, co życie posiada. A jednocześnie, w odniesieniu do nas samych, do ludzi – słowa mówiące o tym, że Bóg obdarzył nas życiem są przypomnieniem, że Bóg chce nas obdarzyć życiem w Swoim Królestwie, życiem wiecznym w Jego radości. On – jak mówi uczniom w Wieczerniku, według relacji IV Ewangelii – „przygotował nam miejsce w domu Ojca”. W odpowiedzi Jezusa danej saduceuszom padają imiona patriarchów: Abrahama, Izaaka, Jakuba, jako tych, którzy żyją, choć nie ziemskim życiem, ale żyją. Pamięć o tej prawdzie, że człowiek nie kończy swego istnienia z chwilą śmierci fizycznej każe nam inaczej patrzeć na ludzką śmierć, na śmierć tych, którzy odeszli od nas na spotkanie z Panem, także każe nam inaczej patrzeć na nasze własne życie – jako bycie w drodze na spotkanie z Bogiem. To daje nam szczególną perspektywę na sprawy naszego życia doczesnego, choć wydaje się, że – niestety – człowiek nieraz o tym zapomina Znamy na pewno słowa z liturgii pogrzebowej: „Życie twoich wiernych, o Panie, zmienia się, ale się nie kończy (...)”. Ale czy o nich pamiętamy?

środa, 18 lipiec 2018 22:06 Napisał

5 czerwca 2018
WTOREK DZIEWIĄTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO


Mk 12,13-17

Uczeni w Piśmie i starsi posłali do Jezusa kilku faryzeuszów i zwolenników Heroda, którzy mieli podchwycić Go w mowie. Ci przyszli i rzekli do Niego: „Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i na nikim Ci nie zależy. Bo nie oglądasz się na osobę ludzką, lecz drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie? Mamy płacić czy nie płacić?”
Lecz On poznał ich obłudę i rzekł do nich: „Czemu Mnie wystawiacie na próbę? Przynieście Mi denara, chcę zobaczyć”. Przynieśli, a On ich zapytał: „Czyj jest ten obraz i napis?”
Odpowiedzieli Mu: „Cezara”.
Wówczas Jezus rzekł do nich: „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga”. I byli pełni podziwu dla Niego.


     „Oddajcie wiec Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga.”
Bardzo celną odpowiedzią Jezus kończy dyskusję w związku z pytaniem postawionym, aby w jakiś sposób „pochwycić Go w mowie”. Dać to, co się należy temu, komu jest to należne. Spróbujmy spojrzeć przede wszystkim na drugą część zdania wypowiedzianego przez Jezusa: dać Bogu to, co Mu należne. Pomyślmy: co Bogu powinniśmy dać, co możemy Bogu dać, jeśli weźmiemy pod uwagę to, jak wiele od Niego otrzymaliśmy i wciąż otrzymujemy: dar życia, dar odkupienia przez Krew przelaną na Krzyżu, dar oczyszczenia z grzechu pierworodnego i obdarzenie łaską w sakramencie chrztu św., dar Ciała i Krwi Pana jako Pokarm w Komunii św., dar przebaczenia grzechów w sakramencie pokuty. To tylko niektóre Boże dary, które możemy wymienić. Zapewne dostrzeżemy jeszcze inne. Co możemy Bogu dać w zamian za tak hojne obdarowanie? Jak woła Psalmista: „Czym się Panu odpłacę za wszystko, co mi uczynił?”. Możemy mu oddać swe serce: serce, którym powinniśmy miłować Boga nade wszystko; serce, które by wyrażało Mu wdzięczność za Jego miłość dla nas; serce, które powinno być otwarte na Bożą wolę, by ją przyjmować i realizować w codzienności. Oddać Bogu, co Jemu się należy. A powinniśmy Mu oddać siebie samych, jako gotowych do realizowania Jego nauki w codziennym życiu.

środa, 18 lipiec 2018 22:04 Napisał

4 czerwca 2018
PONIEDZIAŁEK DZIEWIĄTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO


Mk 12,1-12

Jezus zaczął mówić w przypowieściach do arcykapłanów, uczonych w Piśmie i starszych:
„Pewien człowiek założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał tłocznię i zbudował wieżę. W końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał.
W odpowiedniej porze posłał do rolników sługę, by odebrał od nich część należną z plonów winnicy. Ci chwycili go, obili i odesłali z niczym. Wtedy posłał do nich drugiego sługę; lecz i tego zranili w głowę i znieważyli. Posłał jeszcze jednego, tego również zabili. I posłał wielu innych, z których jednych obili, drugich pozabijali.
Miał jeszcze jednego, ukochanego syna. Posłał go jako ostatniego do nich, bo sobie mówił: «Uszanują mojego syna». Lecz owi rolnicy mówili nawzajem do siebie: «To jest dziedzic. Chodźcie, zabijmy go, a dziedzictwo jego będzie nasze». I chwyciwszy go zabili i wyrzucili z winnicy.
Cóż uczyni właściciel winnicy? Przyjdzie i wytraci rolników, a winnicę odda innym.
Nie czytaliście tych słów w Piśmie:
«Kamień, który odrzucili budujący, ten stał się kamieniem węgielnym. Pan to sprawił i jest cudem w oczach naszych»?”
I starali się Go ująć, lecz bali się tłumu. Zrozumieli bowiem, że przeciw nim powiedział tę przypowieść. Zostawili więc Go i odeszli.


     „Kamień, który odrzucili budujący, ten stał się kamieniem węgielnym.”
Tekst Psalmu zacytowany przez Chrystusa Pana na zakończenie przypowieści o dzierżawcach winnicy ma swoją wymowę właśnie w opisanym w nim paradoksie. Ten kamień, który został odrzucony przez budowniczych jako nieużyteczny w tworzonej przez nich konstrukcji – w ostateczności stał się kamieniem węgielnym całej budowy, a więc elementem centralnym, podtrzymującym inne części tej całości. To, o czym mówił Psalmista, zrealizowało się w życiu Jezusa. To On był Tym, który został odrzucony przez „budujących”, a więc przez stojących na czele ówczesnej społeczności izraelskiej, przez tych, którzy w pewien sposób budowali tę społeczność swoim nauczaniem, postępowaniem... A jednak Jezus Chrystus, odrzucony, skazany na śmierć, biczowany i ukoronowany koroną z cierni, obarczony krzyżem i umierający na Golgocie – okazał się Tym, który stoi na pierwszym miejscu. On jest Kamieniem Węgielnym, bo na Nim wspiera się Kościół św., w Jego Ofierze jest nasze odkupienie, w Jego Krwi przelanej za nas jest nasze oczyszczenie z grzechów, w Jego ranach jest nasze zbawienie. Dziękujmy Chrystusowi Panu za to, że jest On Kamieniem Węgielnym Kościoła, że jest On naszym Umocnieniem na drogach codzienności, że na Nim możemy opierać swoje codzienne życiowe budowanie.

Strona 1 z 89

Dane kontaktowe

Kuria Diecezjalna w Łomży
ul. Sadowa 3
18-400 Łomża

tel: 86 473 46 11
fax 86 473 46 31

kuria@diecezja.lomza.pl

 

 

Projekt i wykonanie

spesmedia.png