Słowo Życia

Słowo Życia (1399)

niedziela, 06 styczeń 2019 21:36

4 stycznia 2019

Napisał
J 1,35-42

Jan Chrzciciel stał wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: „Oto Baranek Boży”. Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem.
Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: „Czego szukacie?”
Oni powiedzieli do Niego: „Rabbi! (to znaczy: Nauczycielu), gdzie mieszkasz?”
Odpowiedział im: „Chodźcie, a zobaczycie”. Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej.
Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: „Znaleźliśmy Mesjasza” (to znaczy: Chrystusa). I przyprowadził go do Jezusa. A Jezus wejrzawszy na niego rzekł: „Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz nazywał się Kefas” (to znaczy: Piotr).


     „Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: «Znaleźliśmy Mesjasza».”
Z słów dzisiejszej Ewangelii dowiadujemy się o pierwszym spotkaniu uczniów Jana z Jezusem. Idąc za wskazaniem Jana, dwóch idzie za Jezusem, rozmawia z Nim i zostaje z Nim – zapewne na dłuższej rozmowie, na dłuższym słuchaniu tego, co On chciał im przekazać. Następnego dnia, jak nas informuje Ewangelista, Andrzej zawiadamia swego brata Szymona o tym spotkaniu z oczekiwanym Mesjaszem – i następnie przyprowadza brata do Jezusa. Z opisu zawartego w Ewangelii przebija radość serca Andrzeja, który dzieli się wiadomością o spotkaniu z Mesjaszem. Podobna zapewne była radość drugiego z uczniów Jana Chrzciciela, który wraz z Andrzejem miał możliwość rozmowy z Jezusem. Podobną radość przeżył pewnie Szymon, a następnie inni, którzy spotykali Jezusa i przyjęli prawdę o tym, że On jest Pomazańcem, zapowiadanym przez Boga. Czy taka jest nasza radość płynąca ze spotkań z Chrystusem w naszym życiu? Spróbujmy popatrzeć na siebie samych wychodzących ze świątyni z uczestnictwa we Mszy św. czy z czasu spędzonego na adoracji Najświętszego Sakramentu. Spróbujmy przyjrzeć się sobie, kiedy kończymy czas osobistej modlitwy czy czytania Pisma św. Czy rzeczywiście jest w nas radość ze spotkania z kochającym nas Bogiem? Niech nasze spotkania z Jezusem będą także dla nas źródłem radości!
niedziela, 06 styczeń 2019 19:34

3 stycznia 2019

Napisał
J 1,29-34

Nazajutrz Jan zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem: «Po mnie przyjdzie mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie». Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi»”.
Jan dał takie świadectwo: „Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: «Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym». Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym”.


     „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata.”
Jan Chrzciciel raz jeszcze przekazuje nam swe świadectwo na temat Jezusa, którego był Poprzednikiem. Tak jak przed wiekami nad Jordanem, tak teraz również nam mówi o Chrystusie. Nazywa Go Barankiem Bożym, używając tytułu mającego duże oparcie w słowie Bożym Starego Testamentu, w poszczególnych księgach mówiących nam o zapowiedziach przekazywanych przez Boga na temat mającego przyjść Mesjasza, Bożego Pomazańca. Kiedy my mówimy o Jezusie jako Baranku Bożym przypominają się nam m.in. słowa z pieśni o Słudze Jahwe w księdze proroka Izajasza, słowa szczegółowo opisujące zapowiadane nam cierpienia Sługi Jahwe, który przyjął na Siebie ludzkie grzechy. Przypomina nam się też obraz baranka z księgi Wyjścia – gdzie Izraelici spożywali specjalnie przygotowanego baranka paschalnego przed swoim wyjściem z Egiptu, a krew tego zwierzęcia służyła do oznakowania drzwi tych domów, w których znajdowali się członkowie Narodu Wybranego. Zauważmy w tym miejscu, że każda Msza św. jest też dla nas przypomnieniem tego właśnie tytułu chrystologicznego, bo przed samą Komunią św. w czasie Mszy św. celebrans nam ukazuję Hostię mówiąc: „Oto Baranek Boży (...)”. Dziś i każdego dnia tego roku, każdego dnia życia dziękujmy Jezusowi za to, że stał się On dla nas Barankiem Bożym.
piątek, 04 styczeń 2019 22:05

2 stycznia 2019

Napisał


J 1,19-28

Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: „Kto ty jesteś?” On wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: „Ja nie jestem Mesjaszem”.
Zapytali go: „Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?”
Odrzekł: „Nie jestem”.
„Czy ty jesteś prorokiem?”
Odparł: „Nie!”
Powiedzieli mu więc: „Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?”
Odpowiedział: „Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz”.
A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. I zadawali mu pytania, mówiąc do niego: „Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?”
Jan im tak odpowiedział: „Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała”.
Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.


     „Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała.”
W drugim dniu nowego roku poprzez słowa Ewangelii czytanej podczas liturgii Mszy św. przypominamy sobie świadectwo św. Jana Chrzciciela na temat Jezusa. W szczególny sposób jego słowa nas mobilizowały w czasie kolejnych dni i tygodni Adwentu, abyśmy się właściwie przygotowali na spotkanie z Panem. Jan Chrzciciel i do nas mówił wtedy, że trzeba nam prostować ścieżki, drogi naszego życia. Ale musimy pamiętać, że trzeba się troszczyć o naszą relację z Chrystusem nie tylko „od czasu do czasu”, tak „od święta” – jak nieraz mówimy. Nasza bliskość ze Zbawicielem, nasza troska o realizowanie Jego nauki, nasza łączność z Nim dzięki korzystaniu z poszczególnych sakramentów św., dzięki osobistej modlitwie czy też czytaniu i rozważaniu słowa Bożego – powinna być przedmiotem naszej stałej, codziennej troski. W tym rozpoczynającym się roku 2019 bądźmy naprawdę zatroskani o naszą stałą łączność z Chrystusem Panem, byśmy w ten sposób nie zatracili właściwej drogi życia, właściwego kierunku i celu drogi – według tego, co Zbawiciel nam wskazuje. Niech każdy dzień tego roku i kolejnych lat naszego życia daje nam możliwość spotkania Pana i troszczmy się o to, by z tych możliwości jak najlepiej korzystać.
piątek, 04 styczeń 2019 15:23

1 stycznia 2019

Napisał
UROCZYSTOŚĆ ŚWIĘTEJ BOŻEJ RODZICIELKI MARYI


Łk 2,16-21

Pasterze pospiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu.
A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali.
Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu.
A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane.
Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie Matki.


     „Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu.”
W pierwszym dniu nowego roku kalendarzowego spoglądamy na Maryję, którą czcimy jako Bożą Rodzicielkę i oddajemy się pod Jej opiekę na kolejne dni, tygodnie i miesiące rozpoczętego roku. Jednocześnie, opierając się na czytanym dziś słowie z Ewangelii według św. Łukasza uczymy się od Niej zasłuchania w Boże słowo. To, o czym nam mówi Ewangelista o „zachowywaniu” oraz „rozważaniu w sercu” trzeba nam odnieść do naszej postawy wobec Bożego słowa, Bożej nauki. Słowo Boże powinno być przez nas nie tylko słuchane – ale także zachowane w pamięci, w sercu – aby do niego wracać, rozważać, zgłębiać jego sens i znaczenie dla nas samych, dla naszej codzienności. Dotyczy to nie tylko tego słowa, które jest nam czytane, proklamowane (podczas liturgii czy katechezy), ale także powinniśmy to odnieść do słowa Bożego jako naszej osobistej lektury. W związku z tym, że mamy początek nowego roku i czynimy przy tej sposobności różnego rodzaju postanowienia – może wśród nich warto także by było umieścić i takie, by na osobiste czytanie Biblii znaleźć czas w codzienności zajęć własnego życia, by wśród zabiegania spraw życiowych umieć się zatrzymać, wziąć do ręki księgę Pisma św. i wczytać się w słowo Boga skierowane – także do nas. Będzie to na pewno dużą pomocą w pięknym przeżywaniu roku 2019!
niedziela, 26 sierpień 2018 22:33

28 lipca 2018

Napisał
SOBOTA SZESNASTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO


Mt 13,24-30

Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść:
„Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł.
A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: «Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc się wziął na niej chwast?» Odpowiedział im: «Nieprzyjazny człowiek to sprawił». Rzekli mu słudzy: «Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?»
A on im odrzekł: «Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza».


     „Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa.”
Taka jest postawa gospodarza z dzisiejszej Ewangelii, który (według słów Jezusa z przypowieści) staje wobec faktu, że na jego polu obok pszenicy rośnie chwast (zasiany przez nieprzyjaznego człowieka). Postawa zadziwiająca. Nasze spojrzenie, nasza ocena tej sytuacji zapewne byłaby całkiem inna. Stawiamy pytanie: jakże to możliwe, by zostawić chwast? Czekać na jego zebranie i zniszczenie dopiero podczas żniwa? Gospodarz z przypowieści mówi o przyczynie takiego postępowania, uzasadnia: wyrywając chwast można też zniszczyć i dobre rośliny... Jednak obraz przytoczony przez Chrystusa ma także swoje bardzo dobre odniesienie do naszego życia, do naszej postawy, dobrej czy złej. Można by spróbować ująć to tak: chwast nie stanie się dobrą rośliną, ale człowiek zły może stać się dobry, może się nawrócić, może do Boga powrócić. Dlatego też Jezus daje nam czas. Jednak nie wiemy, ile tego czasu każdy z nas od Boga otrzymał i kiedy trzeba nam będzie stanąć przed Chrystusem Sędzią żywych i umarłych, by zdać sprawę ze swego życia. Może trzeba więc, byśmy już dziś, już teraz skorzystali z możliwości powrotu do Chrystusa, pojednania z Nim; może trzeba, byśmy skorzystali z daru Bożego miłosierdzia i przebaczenia grzechów...? Nie czekajmy więc, bo Chrystus chce nas obdarzyć Swoim miłosierdziem.
niedziela, 26 sierpień 2018 22:32

27 lipca 2018

Napisał
PIĄTEK SZESNASTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO


Mt 13,18-23

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Posłuchajcie co znaczy przypowieść o siewcy. Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze.
Posiane na miejsca skaliste oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia, lecz jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje.
Posiane między ciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne.
Posiane w końcu na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny”.


     „Posiane w końcu na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je.”
Jezus wyjaśnia uczniom wcześniej wygłoszoną przypowieść o siewcy. Wskazuje, że istotą jej przesłania jest różny los poszczególnych ziaren zasiewu – w zależności od podłoża. Owocu może nie być wcale, może on być osłabiony w swej jakości lub małej wielkości. Może jednak – w odpowiednich warunkach – być jak najbardziej obfity, nawet stokrotny. Owym zasiewem, danym przez samego Boga, jest „słowo o królestwie”. To słowo, słowo Boże pomaga każdemu z nas poznawać coraz lepiej czym jest to królestwo, o którym naucza Jezus, jakie są jego prawa i jaką drogą możemy do tego królestwa podążać. Naszym zadaniem jest ten Boży zasiew przyjmować z otwartymi sercami, gotowymi, aby wkładać własny wysiłek także w to, by Boży zasiew owocował w naszych sercach i w naszym życiu. Aby tak było, musimy okazywać naszą gotowość słuchania tego, co On nam mówi. Mówi do nas w czasie liturgii Mszy św. (kiedy są czytane teksty liturgiczne), mówi do nas w naszej osobistej lekturze Biblii. Mówi też do nas w czasie naszej osobistej modlitwy – dlatego warto się też zastanowić, czy rzeczywiście staramy się podczas tej codziennej modlitwy nie tylko sami mówić nasze słowa do Boga – ale na ile dajemy Bogu możliwość, aby On do nas także mówił... Przyjmujmy ziarno Bożego słowa i czyńmy także nasz wysiłek, by ten Boży zasiew owocował.
niedziela, 26 sierpień 2018 22:30

26 lipca 2018

Napisał
WSPOMNIENIE ŚWIĘTYCH JOACHIMA I ANNY, RODZICÓW NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY


Mt 13,16-17

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą. Bo zaprawdę, powiadam wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli”.


     „Szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą.”
W dzisiejszym fragmencie Ewangelii możemy przeczytać czy też usłyszeć słowa Jezusa, które nawiązują do konkretnej rzeczywistości związanej z czasem Jego ziemskiego życia i publicznej działalności. Osoby wtedy żyjące w Palestynie, na tych terenach, na których On realizował Swą publiczną działalność głosząc Dobrą Nowinę – mogły rzeczywiście oglądać Go i słuchać Go „na żywo”. A więc mogli widzieć poszczególne wielkie znaki przez Niego dokonywane, mogli bezpośrednio słyszeć słowa Jego przypowieści czy też innych form nauczania, mogli do Niego przybyć i zwrócić się z prośbą o zmiłowanie w jakiejś trudnej dla siebie czy też kogoś bliskiego sytuacji... Stąd może Chrystus powiedzieć o nich, że ich „oczy” i „uszy” są szczęśliwe. Tak, ale jednocześnie musimy przypomnieć sobie ważną dla nas prawdę, że my także mamy możliwość spotkania z Jezusem, my też możemy słuchać Jego nauczania – choć nie w taki sposób, jak podczas Jego publicznej działalności. Możemy spotkać się ze Zbawicielem w świątyni podczas celebracji Najświętszej Ofiary czy też podczas osobistej adoracji przed tabernakulum. Możemy Go spotkać obdarzającego nas Swą łaską w poszczególnych sakramentach św. Możemy Go słuchać czytając czy słuchając Jego słów zapisanych na kartach Pisma św. Tak: możemy Go spotkać. Obyśmy tylko naprawdę chcieli Go spotkać!
niedziela, 26 sierpień 2018 22:29

25 lipca 2018

Napisał
ŚWIĘTO ŚW. JAKUBA APOSTOŁA


Mt 20,20-28

Matka synów Zebedeusza podeszła do Jezusa ze swoimi synami i oddając Mu pokłon, o coś Go prosiła.
On ją zapytał: „Czego pragniesz?”
Rzekła Mu: „Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie, jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie”.
Odpowiadając Jezus rzekł: „Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?”
Odpowiedzieli Mu: „Możemy”.
On rzekł do nich: „Kielich mój pić będziecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej i lewej, ale dostanie się ono tym, dla których mój Ojciec je przygotował”.
Gdy dziesięciu pozostałych to usłyszało, oburzyli się na tych dwóch braci.
A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: „Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym. Na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu”.


     „Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie waszym sługą.”
Kiedy przeżywamy w dzisiejszym dniu święto św. Jakuba, jednego z grona apostolskiego, czytamy tekst z Ewangelii, który nam ukazuje prośbę matki jego i jego brata, skierowaną do Chrystusa. W odpowiedzi Zbawiciel wskazuje nam drogę służby, służby Bogu i bliźnim. Nie jest to łatwe słowo do przyjęcia i realizacji. Człowiek bowiem woli być obsłużonym, woli oczekiwać różnych form służby, pomocy, grzeczności ze strony innych ludzi. Jezus jednak wskazuje nam drogę służby innym. Sam zresztą pozostawił nam przykład, m.in. podczas Swej publicznej działalności. Uzdrawiał chorych, uwalniał z ciężkiego doświadczenia choroby trądu, wypędzał złe duchy, dał rozmnożony chleb i ryby, aby słuchający Jego słów nie byli głodni... Troszczył się o ludzi, którzy – jak czytamy w Ewangelii – byli niczym owce bez pasterza. Gotów był, nawet mimo utrudzenia nauczaniem błogosławić dzieci: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie”. Chrystusowy przykład służby człowiekowi, gotowości przyjścia z pomocą, obdarzenia drugiego człowieka konkretnym wsparciem – wedlug potrzeby tego człowieka i własnych możliwości – jest jak najbardziej aktualny. Spróbujmy się zastanowić w jaki sposób konkretny, realny możemy tę pomoc okazywać w naszej codzienności.
sobota, 25 sierpień 2018 17:15

24 lipca 2018

Napisał
WTOREK SZESNASTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO


Mt 12,46-50

Gdy Jezus przemawiał do tłumów, oto Jego Matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z Nim mówić. Ktoś rzekł do Niego: „Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą mówić z Tobą”.
Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: „Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?”
I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: „Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką”.


     „I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: «Oto moja matka i moi bracia».”
W dzisiejszej Ewangelii czytamy relację św. Mateusza o tym, jak Jezus mówi o Swoich uczniach. Wskazując na tych, którzy Go otaczali w czasie Jego publicznej działalności, którzy Mu towarzyszyli na codziennych drogach publicznej działalności, którzy słuchali słów Jego nauczania – mówi o nich, że są oni tak Mu bliscy i drodzy, jak członkowie rodziny. Trzeba nam zauważyć, że Jezus tak mówi o nas także, my też jesteśmy Mu tak bliscy – jak „matka i bracia”. Widzimy to w tym, że On okazał nam Swoją miłość: stał się Człowiekiem, przyszedł na świat jako Syn Maryi. On złożył Siebie w ofierze na Golgocie dla naszego odkupienia. On pozostał z nami: ustanawiając Najświętszy Sakrament dał nam możliwość wyjątkowego spotkania z Nim podczas Ofiary Mszy św., kiedy przemawia do nas przez przepowiadane słowo Boże i czyni chleb i wino Swoim Ciałem i Krwią. Tak, On darzy nas Swoją wielką miłością, On nam mówi o tym, że jesteśmy Mu bliscy. Ale jaka jest nasza odpowiedź na tę miłość? Jaka jest nasza odpowiedź na to wszystko, czym On nas obdarzył – i wciąż obdarza? Nie zapominajmy o naszej wdzięczności Bogu za Jego miłość dla nas. Niech nasza odpowiedź będzie odpowiedzią miłości i wdzięczności za to wszystko, co od Pana otrzymaliśmy i ciągle otrzymujemy.
sobota, 25 sierpień 2018 17:14

23 lipca 2018

Napisał
ŚWIĘTO ŚW. BRYGIDY, ZAKONNICY


J 15,1-8

Jezus powiedział do swoich uczniów:

„Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was.
Trwajcie we Mnie, a Ja będę trwał w was. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie, jeżeli nie trwa w winnym krzewie, tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie.
Ja jestem krzewem winnym, wy latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie.
Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni.
Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami”.


     „Trwajcie we Mnie, a Ja będę trwał w was.”
Obraz winnego krzewu, który jest pielęgnowany – aby dał jak najbardziej obfity owoc. Przedstawił go Chrystus Swoim uczniom przed własną Męką, podczas Ostatniej Wieczerzy, w szczególnym momencie kończącego się czasu jego ziemskiego życia i publicznej działalności. Wtedy w Wieczerniku ustanowił On sakrament Eucharystii oraz sakrament kapłaństwa, a także przedstawił szereg ważnych elementów własnego nauczania, szereg ważnych wskazań dla Swoich uczniów. Ważnym tematem poruszonym wtedy przez Zbawiciela był temat jedności: jedność uczniów z Nim oraz jedność między uczniami. Obraz ten, który jest nam przypomniany dzięki dzisiejszej liturgii słowa, bardzo nam pomaga dostrzec potrzebę i znaczenie tej jedności, o której Jezus nam mówi. Nasza jedność z Panem pozwala nam na owocne przyjmowanie tego, czym On nas obdarza, czego nam tak bardzo potrzeba, byśmy przynosili Bogu ten owoc, którego On od nas oczekuje: owoc codziennego chrześcijańskiego życia, owoc realizacji Jego Dobrej Nowiny, owoc świadectwa dawanego Jego nauczania na drogach życia. Nasza jedność z braćmi, która ma jako owoc także i to, że wzajemnie się wspieramy na drogach chrześcijańskiego życia, na drodze ku wiecznej radości. Troszczmy się o tę jedność, o której Jezus – Krzew Winny dziś nam przypomina.

Dane kontaktowe

Kuria Diecezjalna w Łomży
ul. Sadowa 3
18-400 Łomża

tel: 86/ 216 25 91

kuria@diecezja.lomza.pl

 

 

Projekt i wykonanie

spesmedia.png