ks. Tomasz Trzaska

O poranku w Niedzielę Wielkanocną w katedrze łomżyńskiej odprawiona została uroczysta Msza święta rezurekcyjna, pod przewodnictwem biskupa łomżyńskiego Janusza Stepnowskiego. Została ona poprzedzona procesją dookoła świątyni, w której udział wzięli kapłani, siostry zakonne i wierni.

Kościół, w znaku procesji rezurekcyjnej, dzieli swą radość z całym światem, ogłasza wszystkim ludziom zwycięstwo Pana nad grzechem i śmiercią. Idąc za Chrystusem,ukrytym w Najświętszym Sakramencie, wyrażamy publicznie wolę podążania Jego drogą przez całe życie, aż do ostatecznego przejścia, którym będzie nasza śmierć i zmartwychwstanie.

W homilii biskup Janusz Stepnowski nawiązał do oratorium„Mesjasz”, skomponowanego przez Georga Friedricha Händla, a tak naprawdę do drugiej jego części, która kończy się wspaniałym Alleluja. Ja wiem, że mój Odkupiciel żyje – mówił biskup – i my swoją obecnością na tej porannej Mszy świętej, wraz z Marią Magdaleną, chcemy podkreślić tę wielką wiadomość i to wielkie przekonanie, że nasz Odkupiciel żyje.

Biskup zwrócił uwagę, że poranna Eucharystia, w której wyznajemy wiarę w Zmartwychwstanie Chrystusa, gromadzi ludzi i łączy rodziny, które rozproszone są w różnych miejscach naszego kraju i za granicą.

Nawiązując do odczytanej Ewangelii pasterz wskazał, że do pustego grobu jako pierwsze przychodzą kobiety. Podobnie jest też w Oratorium „Mesjasz”. Aria, która rozpoczyna trzecią część tego pięknego dzieła, śpiewana jest przez kobietę, aby podkreślić, że to niewiasta Maria Magdalena, wraz z innymi kobietami, była świadkiem pustego grobu i Zmartwychwstania Pańskiego – mówił bp Stepnowski.

Świadkami pustego grobu są też apostołowie. Biskup zwrócił uwagę, że każdy z nich inaczej widzi rzeczywistość pustego grobu.

Dla Marii Magdaleny jest to pusty grób. Zabrano Jezusa, a ona nie wie gdzie go położono. Dla Piotra, który przychodzi i jest świadkiem tego pustego grobu, jest to wielka zagadka. W swoim duchu stawia sobie pytanie: co się wydarzyło?. Natomiast dla Jana fakt pustego grobu, ale także chust, w które wcześniej było zawinięte Ciało Chrystusa, jest faktem oczywistym, faktem że On rzeczywiście żyje – mówił biskup.

Drodzy bracia i siostry, do naszych domów zaniesiemy tę radosną wiadomość, że Chrystus rzeczywiście zmartwychwstał. Ta dzisiejsza Ewangelia to nie tylko opowieść o pewnym fakcie, ale opowieść o wierze, która zaczyna się od tego co się widzi – przekonywał biskup Janusz.

Na koniec Pasterz diecezji złożył wszystkim uczestnikom liturgii świąteczne życzenia.

Drodzy bracia i siostry, korzystając z okazji, chciałbym wam wszystkim złożyć jak najlepsze życzenia na te Święta Zmartwychwstałego Pana. Niech ten czas będzie poświęcony modlitwie, ale też najbliższej rodzinie. Cieszcie się z tego krótkiego momentu, bo te święta są zawsze bardzo krótkim momentem, ale warto cieszyć się sobą przy stole wielkanocnym, spędzić ten czas razem, aby, kiedy powrócicie w inne rejony naszego kraju, czy naszej Europy, tam jeszcze bardziej przeżywać to Zmartwychwstanie Pańskie.
 

Joanna Ekstowicz
Mszą Wieczerzy Pańskiej rozpoczyna się w Kościele Triduum Paschalne. Są to trzy dni w czasie których Jezus dokonał Paschy czyli przejścia z tego świata do Ojca. po raz kolejny będziemy towarzyszyć Jezusowi w Jego męce, śmierci i zmartwychwstaniu.

Uroczystej liturgii w katedrze łomżyńskiej przewodniczył biskup łomżyński, Janusz Stepnowski. We wspólnej Eucharystii uczestniczyli kapłani, pracujący w Instytucjach Centralnych Diecezji, Wyższym Seminarium Duchownym w Łomży, parafii św. Michała Archanioła oraz księża emeryci, na co dzień wspomagający duszpasterzy parafii katedralnej.

We wprowadzeniu do Mszy świętej biskup Janusz zwrócił uwagę, iż do zajęcia miejsca na prezbiterium zostali zaproszeni prawnicy: sędziowie, adwokaci, radcy prawni – pracujący w sądownictwie świeckim jak i kościelnym. To oni w tym roku reprezentowali 12 apostołów, którym Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy umył nogi.

Ponieważ Wielki Czwartek to dzień poświęcony w szczególny sposób kapłanom, po rozpoczęciu Eucharystii życzenia wszystkim kapłanom w imieniu wspólnoty parafialnej złożyli przedstawiciele wspólnoty Theoforos.

Podczas śpiewu „Chwała na wysokości Bogu” po raz ostatni odezwały się w liturgii dzwonki, które będą milczeć aż do Liturgii Wigilii Paschalnej, kiedy to ogłoszą radosne Zmartwychwstanie.

Zanim biskup Janusz Stepnowski, naśladując gest Pana Jezusa, zdjął szaty liturgiczne i umył nogi 12 prawnikom, wskazał na różne nazwy Wielkiego Czwartku.

W krajach anglojęzycznych Wielki Czwartek nazywany jest holy thursday – święty czwartek, ale wielu ten dzień nazywa dniem nakazu czy czwartek dzień przykazania – mówił biskup. I tym nakazem, tym przykazaniem jest nakaz z dzisiejszego Listu św. Pawła – te słowa ustanowienia Eucharystii.

Biskup nawiązał też do obrazu Leonarda da Vinci „Ostatnia Wieczerza” i wskazał, iż wcześniejsze przedstawienie tego wydarzenia odbywało się w sposób schematyczny.  Natomiast Leonardo ukazał moment, w którym Chrystus wypowiada słowa „któryś z was Mnie zdradzi” i po tych słowach wybucha między uczniami dyskusja. I Leonardo wychwytuje właśnie tę scenę i przenosi ją na ścianę. Ten obraz jest w ciągłym dialogu. Bo z jednej strony w refektarzu ojców dominikanów była scena ukrzyżowania, a z drugiej strony była ta scena Ostatniej Wieczerzy i moment zdrady Chrystusa – mówił biskup.

Pasterz diecezji zwrócił też uwagę, iż tylko Ewangelista Łukasz w opisie ustanowienia Eucharystii dodał jedno zdanie, które nie pojawia się w żadnej inne Ewangelii –„To czyńcie na moją pamiątkę”. Odnosi się to nie tylko do celebracji Eucharystii w kościele na ołtarzu ale słowo „To” ma szczególne znaczenie – mówił biskup Janusz. Przez całe swoje życie Jezus był w pewnym sensie chlebem dla drugiego człowieka. I zaprasza każdego z nas przez to słowo „To”, aby każdy z nas stawał się chlebem, życiem dla drugiego człowieka. Nie tylko od święta ale na co dzień – mówił biskup Janusz do zebranych w łomżyńskiej katedrze.

Na koniec kaznodzieja zaapelował: Drodzy bracia i siostry! Nie zaniedbujcie niedzielnej Eucharystii. Niedzielę poświećcie na to aby być razem, razem na Eucharystii, a nie w tym wielkim sklepie. Być razem przed Panem, być razem przy wspólnym stole, ale przede wszystkim być razem na Eucharystii, która jest umocnieniem dla każdego z nas.

Na zakończenie Mszy Wieczerzy Pańskiej, w uroczystej procesji, przeniesiono Najświętszy Sakrament do tzw. ciemnicy. Procesja do tego miejsca symbolizuje drogę Jezusa i Jego uczniów z Wieczernika do Ogrodu Oliwnego.

Najświętszy Sakrament w katedrze będzie wystawiony w ciemnicy aż do Liturgii Męki Pańskiej. W piątek o godz. 10.00 w katedrze zostanie odprawione nabożeństwo Drogi Krzyżowej, a o godz. 17.00 rozpocznie się Liturgia Męki Pańskiej sprawowana przez biskupa Janusza Stepnowskiego.

Okazją do przypomnienia sobie czym jest służba kapłańska, z czym się wiąże i do czego zobowiązuje była Msza Krzyżma sprawowana w łomżyńskiej katedrze pod przewodnictwem bpa Janusza Stepnowskiego, w koncelebrze z biskupem pomocniczym Tadeuszem Bronakowskim, biskupem seniorem Stanisławem Stefankiem i prawie 300 innymi kapłanami z diecezji łomżyńskiej, a także przyjaciółmi naszej diecezji pracującymi w kraju i na świecie.

Biskup łomżyński Janusz Stepnowski podczas homilii przypomniał swoim braciom kapłanom o powołaniu do niesienia światu Chrystusa i rozwiązywania ludzkich więzów. Wezwał też do radykalnego opowiedzenia się przeciwko złu i zgubnemu „postępowi” gdy ten sprzeczny jest z prawem Bożym. Biskup Janusz przypomniał, że służba w powołaniu kapłana nie ogranicza się tylko do sprawowania sakramentów, że księża są powołani do tego by w codzienności głosić Ewangelię i poprzez świętość swojego życia dawać świadectwo wiary:

Tak jak Izajasz jesteśmy nie tylko namaszczeni, ale także posłani by przepowiadać Chrystusa i nieść światu nadzieję. Mamy ogłaszać rok święty – rok wolności, czyli uwalniania z więzów. Bóg posłał nas, abyśmy bronili życia, małżeństwa między mężczyzną i niewiastą, abyśmy walczyli przeciwko eutanazji, która nie jest zdobyczą, a porażką współczesności, abyśmy uświadamiali ludziom, że muszą być odpowiedzialni za życie swoje i swoich dzieci – mówił biskup Janusz.

Biskup zauważył też, że powołanie do kapłaństwa jest z definicji związane ze swego rodzaju męczeństwem, że w dzisiejszych czasach sam fakt bycia kapłanem może być powodem do nienawiści, że to służba która związana jest z ciągłym narażaniem się złu. Ks. biskup podał też konkretne przykłady prześladowań kapłanów za wiarę:

11 listopada w roku 2017 kardynał Amato beatyfikował w Hiszpanii około 60 męczenników za wiarę, którzy zostali straceni w tak zwanej wojnie domowej od 1936-39r. W czasie swojej homilii kardynał zacytował zdanie, które pochodziło z ust ówczesnych komisarzy ludowych, komunistów [w tłumaczeniu na język Polski]: „Jest księdzem, czy Ci nie wystarczy jako motyw?” Ta wojna domowa zabrała życie 13 biskupom, pochłonęła kilkutysięczną grupę księży, sióstr zakonnych i osób świeckich, którzy oddali swoje życie za wiarę. Te czasy się powtarzają. Tak łatwo rzucać w nas obelgami tylko dlatego, że jesteśmy kapłanami. Ci księża, którzy pracują w Warszawie czują bojaźń, żeby przez to, że noszą koloratkę nie usłyszeć od kogoś nieprzyjemnych słów. Każdy czas jest czasem szczególnym i ci, którzy przepowiadają Ewangelię zawsze będą napotykać na opór – mówił bp Janusz.

Po homilii nastąpiło odnowienie przyrzeczeń kapłańskich. Następnie bp. Stepnowski poświęcił olej chorych i olej katechumenów, a także konsekrował olej krzyżma świętego. Dziękując wszystkim kapłanom za przybycie biskup przedstawił nazwiska kapłanów, których podniósł do godności kanonika. Do grona kanoników honorowych Łomżyńskiej Kapituły Katedralnej biskup zaprosił: ks. Tomasza Grabowskiego – dyrektora Muzeum Diecezjalnego, ks. Andrzeja Orłowskiego przyjaciela diecezji łomżyńskiej należącego do diecezji Madryt oraz ks. Dariusza Wiznera –  proboszcza parafii w Szczepankowie. Do Myszynieckiej Kapituły Kolegiackiej biskup zaprosił: ks. Krzysztofa Karwowskiego – proboszcza z Turośli, ks. Krzysztofa Konopkę – proboszcza Lipnik oraz ks. Romana Zarębę – proboszcza w Lemanie. Biskup podziękował też księżom Redemptorystom, za posługę w Osuchowej, którą zakończą z dniem 1 lipca. Do informacji publicznej podana została również informacja, że Światowe Dni Młodzieży Diecezji Łomżyńskiej w 2020r. odbędą się w Zambrowie.

Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji!

Beata Borkowska
Jutro, Mszą Wieczerzy Pańskiej, rozpoczniemy przeżywanie Triduum Paschalnego. Ten wyjątkowy, najważniejszy czas w roku liturgicznym to okazja do celebracji tajemnic naszej wiary: męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, a także ustanowienia sakramentów kapłaństwa i Eucharystii. Radio Nadzieja, jak co roku, przeprowadzi transmisje wszystkich celebracji. 

Porządek transmisji:

Wielki Czwartek:
17.00 – katedra – Msza Wieczerzy Pańskiej (przewodniczy bp Janusz Stepnowski)


Wielki Piątek:
18.00 – par. Św. Jana Pawła II w Grajewie – Liturgia Męki Pańskiej
21.00 – katedra – Improperia

Wielka Sobota:
18.00 – par. Św. Antoniego w Ostrołęce – Liturgia Wigilii Paschalnej

Niedziela Wielkanocna:
6.00 – katedra – procesja i Msza św. Rezurekcyjna (przewodniczy bp Janusz Stepnowski)


Poniedziałek Wielkanocny:
10.00 – Śniadowo – Msza św.

Zapraszamy do wspólnego przeżycia tego wyjątkowego czasu!
Prawie dwa tysiące młodych zebrało się w hali sportowej w Ostrowi Mazowieckiej, żeby oddać chwałę Bogu podczas Światowych Dni Młodzieży Diecezji Łomżyńskiej. Była modlitwa, adoracja Najświeszego Sakramentu, katecheza i koncerty.

Światowe Dni Młodzieży powstały z inicjatywy papieża Jana Pawła II w 1986 roku. Te w diecezji łomżyńskiej odbywają się już po raz 34 i jak zawsze, uczestniczą w nich tłumy.

– Oczywiście organizujemy te dni, aby młodzi ludzie mogli poszerzać swoją wiarę, ale równie ważna jest integracja – mówi jeden z organizatorów, ksiądz Marek Żmijewski z Ostrowi Mazowieckiej.Bardzo ważne jest, żeby cieszyć się wspólną obecnością, być razem i zobaczyć, że ci, którzy walczą o swoją relację z Panem Bogiem nie są sami. Są ich tłumy i właśnie wydarzenie takie jak to, dobitnie to pokazuje – twierdzi kapłan.

Jedną z katechez był wykład pod tytułem „Miłość Ojca i powołanie”. Ksiądz Emil Sasinowski opowiadał o tym, jak ważna jest relacja z Bogiem i uczucia z nią związane. Odbył się już też koncert znanego „rapera ewangelisty” Piotra Kowalczyka znanego jako Tau.

– Bóg działał dziś w bardzo piękny sposób – mówił raper. – Duch święty napełniał nasze serca. Jestem bardzo naładowany po tym występie. To jest piękne, że tylu młodych ludzi zebrało się wspólnie i wykrzykiwało imię Boga, imię Jezus. To jest po prostu piękne.

Zapraszamy do obejrzenia relacji w portalu wZasięgu.pl
Droga do życia – to myśl przewodnia Misterium Męki Pańskiej przygotowanego przez kleryków Wyższego Seminarium Duchownego w Łomży. Spektakl wystawiony został w Wielki Poniedziałek w gmachu Seminarium. Zgromadził komplet widzów.

W rolę Jezusa wcielił się alumn Rafał Gogol z III roku: Jezus przeżywa mękę, ale zmartwychwstaje. Pełne utożsamienie się z tą postacią jest bardzo trudne. Gdzie ja, gdzie Chrystus? Ta rola daje mi naprawdę wiele. Seminarium to nic innego jak przygotowanie do kapłaństwa. Abyśmy starali się być jak Jezus. Misterium uważam za rekolekcje na scenie, pomagające nam również przygotować się do Świąt Wielkanocnych.

Jana Ewangelistę zagrał kleryk Rafał Orzechowski z I roku: Dostrzegam tu głęboką symbolikę. Jestem na pierwszym roku, a św. Jan był przecież najmłodszy z grona apostołów. Nie wierzę w zbiegi okoliczności, ale ufam Opatrzności Bożej. Rola św. Jana jest dla mnie bardzo ważna. Przecież całkiem niedawno opublikowana została adhortacja papieża Franciszka „Christus vivit” dotycząca ludzi młodych. Kiedy wypowiadam którekolwiek ze słów św. Jana, przypominam sobie fragmenty adhortacji, w których ojciec święty podkreśla szczególną rolę ludzi młodych w życiu całego Kościoła. Jezus umierając na krzyżu miał 33 lata, był dorosły. Ja mam lat 19, nadal więc reprezentuję młodych.

Konsultacją teologiczną przy tworzeniu scenariusza do Misterium służył biblista ks. dr Zbigniew Skuza – wicerektor Wyższego Seminarium Duchownego w Łomży. Po spektaklu słowo do widowni skierował rektor łomżyńskiej Alma Mater, ks. dr Jarosław Kotowski. Odśpiewano również Apel Jasnogórski, a błogosławieństwa udzielił zgromadzonym bp Tadeusz Bronakowski.

pd
poniedziałek, 08 kwiecień 2019 11:23

List biskupów do kapłanów na Wielki Czwartek 2019

Mamy świadomość, iż w naszej kapłańskiej wspólnocie są bracia, którzy słabną w powołaniu czy nawet upadają. Jednocześnie z szacunkiem i wdzięcznością patrzymy na tych, którzy wiernie i z oddaniem realizują swoją kapłańską misję. Świadectwo życia to coraz bardziej donośny i przekonujący sposób głoszenia Ewangelii– napisali biskupi w Liście do kapłanów na Wielki Czwartek. List nosi tytuł „Podejmować misję w mocy Bożego Ducha”. 

BP KEP


Publikujemy cały dokument:

PODEJMOWAĆ MISJĘ W MOCY BOŻEGO DUCHA
List biskupów polskich do kapłanów na Wielki Czwartek 2019 roku

Drodzy Bracia w Chrystusowym kapłaństwie!

Po ubiegłorocznym zaproszeniu, by duchowo wejść do Wieczernika, w tym roku wyjdźmy z niego z całym bogactwem darów, aby podjąć naszą posługę w mocy Ducha Świętego. Co to oznacza, podpowiada nam księga Dziejów Apostolskich, ukazująca przemienionych Dwunastu, gdy odważnie opuszczają Wieczernik, by podejmować misję w mocy Bożego Ducha.

1. Napełnieni Duchem Świętym z Jego mocą głoszą Ewangelię

Apostołowie zostali powołani przez Jezusa do pójścia za Nim oraz naśladowania Jego życia i wypełniania Jego słów. Byli świadkami znaków, które wskazywały, że to On jest oczekiwanym Mesjaszem i Panem, który miał przyjść na świat. Oglądali na własne oczy cuda, które potwierdzały Jego naukę i zapowiadały Jego zwycięstwo nad chorobą, śmiercią, grzechem i Szatanem. Piotr zaś w okolicach Cezarei Filipowej wyznał swemu Mistrzowi: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego” (Mt 16, 16).

Jednak w dniach osaczania Jezusa, Jego pojmania i skazania, a zwłaszcza ukrzyżowania i śmierci, Jego uczniowie zwątpili w Niego i zdezorientowani mogli tylko powtarzać: „A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela” (Łk 24, 21). Nie pomogły nawet pusty grób i ukazywanie się Jezusa kobietom, apostołom i uczniom, a nawet tłumowi liczącemu ponad pięćset osób (1 Kor 15, 4-7). Co może głosić apostoł, gdy przeciwnicy jego Mistrza tryumfują, nie wiadomo nawet, gdzie jest ciało Pana, a sam uczeń nie widzi sensu misji, do której, zdawałoby się, został powołany. W takiej sytuacji najbezpieczniej zamknąć się „z obawy przed Żydami” (J 20, 19) albo opuścić Jerozolimę i wrócić do swojej ojczyzny, jak robią to dwaj uczniowie wyruszający do Emaus (Łk 24, 13).

Ukazywanie się Zmartwychwstałego ma przekonać apostołów, że On żyje, ostatnie zaś spotkanie z Nim przed wniebowstąpieniem kończy się posłaniem i błogosławieństwem. Apostołowie mają iść aż na krańce świata i pośród wszystkich narodów głosić dobrą nowinę, by ci, którzy uwierzą, stawali się uczniami Jezusa (Mt 28, 19–20). Brakuje tylko jednego – Ducha Świętego, który zstąpi na nich, „wszystkiego ich nauczy i przypomni” słowa Jezusa (J 14, 25). Dlatego posłuszni Zmartwychwstałemu udają się do Wieczernika, by wraz z Maryją czuwać na modlitwie do dnia, w którym zostaną napełnieni Mocą z wysoka (Łk 24, 49). Zamykają się i przebywają razem, już nie z lęku, ale dla wyproszenia Ducha Świętego i Jego darów.

Gdy nadchodzi dzień Pięćdziesiątnicy, zgromadzeni zostają napełnieni Duchem Świętym i stają się nie tylko uczniami, ale i świadkami. Wiedzą, co mają głosić, są też przekonani do prawdy Ewangelii, gotowi świadczyć o Jezusie, nawet za cenę niesławy, zagrożenia czy śmierci. Napełnieni Duchem Świętym nie będą się lękać, ale zaczną z odwagą głosić zbawienie przez wiarę w Jezusa jako Pana, Mesjasza i Zbawiciela. Tak przemieniony Piotr wygłasza pierwsze słowa do zgromadzonych przy Wieczerniku: „Mężowie Judejczycy i wszyscy mieszkańcy Jerozolimy, przyjmijcie do wiadomości i posłuchajcie uważnie mych słów!” (Dz 2, 15-16).

W podobny sposób Duch Święty jest w stanie przemienić alumna, diakona czy prezbitera do tego, by nie pozostawał zamknięty, zastraszony czy obojętny. By w mocy Ducha Świętego podejmował posługę, która wypływa z powołania i łaski przyjętych święceń. By miał odwagę wychodzić do ludzi, także i tych, którzy są uprzedzeni i nieskorzy do słuchania. By posłuszny Duchowi Świętemu głosił owocnie zbawienie, by umiał, w zależności od sytuacji, upomnieć i zachęcić. By pamiętał – jak przypomniał w Panamie kapłanom papież Franciszek – że nie wolno nam nadać „obywatelstwa” jednej z najgorszych możliwych herezji naszych czasów: myśleniu, że Pan i nasze wspólnoty nie mają już nic do powiedzenia czy dania temu nowo rodzącemu się światu (por. Evangelii gaudium, 83).

2. Przede wszystkim prawda i słowo Boże

Mówienie w językach jest znakiem napełnienia Duchem Świętym. Znak ten w przypadku jednych świadków wzbudza pytania, dla innych staje się okazją do drwin i insynuacji o upiciu się młodym winem (Dz 2, 12-13). Nie jest to odpowiedni klimat do wygłaszania orędzia religijnego, gdy część słuchaczy patrzy podejrzliwie na Piotra i pozostałych uczestników czuwania w Wieczerniku. Jednak apostoł nie zamierza milczeć ani odpowiadać oskarżeniem na oskarżenie, choć później będzie wzywał słuchaczy do uznania własnych grzechów (Dz 2, 38), a nawet obwiniał ich o śmierć zadaną Jezusowi przez pogan (Dz 2, 23).

Piotr wygłasza orędzie o zbawieniu i wzywa do nawrócenia, bynajmniej nie przemilczając usłyszanych insynuacji. Znak glosolalii, który stał się powodem do drwin i utraty zaufania, wyjaśnia według Bożego słowa. Przywołane słowa proroka Joela, tłumaczące znaczenie wylania Ducha proroctwa, mają doprowadzić słuchaczy do przekonania o charakterze czasu, w którym żyją. Jest to czas Bożej interwencji dla zbawienia i sądu, ale przede wszystkim dla przyjęcia zbawienia, które Bóg daje przez Jezusa (Dz 2, 17-18). Piotr zaczyna więc przemawiać, przekonując tłumy: „Ci ludzie nie są pijani, jak przypuszczacie, bo jest dopiero trzecia godzina dnia, ale spełnia się przepowiednia proroka Joela” (Dz 2, 15-16).

Apostoł świadomy misji i napełniony Duchem Świętym nie milczy. Nie daje się zastraszyć ani zawstydzić. Rozpoczynając mowę, nie tylko wzywa do uważnego słuchania, ale chce uwiarygodnić siebie i pozostałych apostołów oraz uczniów. Wyklucza wprost i jasno upicie się winem, wskazując na powszechny zwyczaj używania tego napoju dopiero do wieczornego posiłku (Dz 2, 15). Najprostsze, wiarygodne i zgodne z prawdą ustosunkowanie się do zarzutu czy insynuacji, to jedyne co można zrobić w tej sytuacji. Jest to wręcz konieczne, by móc głosić orędzie zbawienia, które wymaga nawrócenia i uznania własnej grzeszności przez słuchaczy głoszonej Ewangelii.

Dziś, gdy docierają do nas doniesienia na temat krzywd, jakie niektórzy nasi bracia w kapłaństwie wyrządzili dzieciom lub młodzieży, musimy uznać wiarygodne i potwierdzone fakty. Naszą odpowiedzią musi być na pierwszym miejscu wrażliwa troska o pokrzywdzonych oraz uznanie winy przez sprawców, a także pokuta i zadośćuczynienie oraz modlitwa.

Pamiętajmy jednak, że nie wolno nam zaprzestać głoszenia Ewangelii ani powstrzymywać się od tego, co jest misją kapłana wobec młodzieży czy dzieci. Wypełniajmy nasze obowiązki z konieczną ostrożnością i wrażliwością, mając na uwadze wszelkie przewidziane przez Kościół zasady prewencji. Będzie to nieraz trudne, także z tego powodu, że być może trzeba będzie przełamać uprzedzenia i swoim życiem przekonywać, że nie jesteśmy tymi, których przedstawiają – wykorzystujące mechanizm uogólnienia – niektóre przekazy medialne. Ufamy, że pasterz, który jest zjednoczony z Jezusem i żyje blisko owiec, zdobędzie ich zaufanie i będzie przyjęty przez tych, do których idzie z Ewangelią i gorliwą posługą.

Drodzy Bracia, gdy będzie nam ciężko przyjąć oskarżenia wypowiadane pod adresem całego Kościoła i wszystkich kapłanów, przypomnijmy sobie, że tego typu osąd jest przecież w pewien sposób wpisany w bycie naśladowcą Chrystusa i może nam pomóc w oczyszczeniu i wydoskonaleniu miłości pasterskiej. Warto też wziąć sobie do serca słowa Piotra do tych, którzy zostali niesprawiedliwie potraktowani: „Co bowiem za chwała, jeżeli przetrzymacie chłostę jako grzesznicy? – Ale to się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia. Do tego bowiem jesteście powołani. Chrystus przecież również cierpiał za was i zostawił wam wzór, abyście szli za Nim Jego śladami” (1 P 2, 20-21).

3. Aby była głoszona z mocą cała Ewangelia

Piotr, pełen Ducha Świętego, z mocą proklamuje Ewangelię o tym, co Jezus czynił i co głosił, a przede wszystkim, jak „przeszedł z tego świata do Ojca” (J 13, 1). Mówi o publicznym wystąpieniu Jezusa z Nazaretu, „którego posłannictwo Bóg potwierdził niezwykłymi czynami, cudami i znakami” (Dz 2, 22). Owo „przejście z tego świata do Ojca” przez wydanie Jezusa, ukrzyżowanie i śmierć krzyżową były przewidziane przez Boga i zapowiedziane przez proroków jako ofiara za grzechy całego świata, zmartwychwstanie zaś jako znak Jego zwycięstwa nad każdą śmiercią (Dz 2, 23-24).

Ponieważ skazanie na śmierć Jezusa przez przywódców religijnych Izraela i Rzymian oraz Jego haniebna śmierć na krzyżu stanowi zgorszenie i przeszkodę w przyjęciu takiego Zbawiciela, dlatego Piotr Apostoł musi uzasadnić orędzie o takim sposobie zbawienia. Pierwszym argumentem jest świadectwo wiary apostołów, którzy widzieli Jezusa po Jego zmartwychwstaniu i wyznawali Go jako Pana (Dz 2, 32). Drugim powodem do przyjęcia z wiarą głoszonej Ewangelii jest objawienie się w dniu Pięćdziesiątnicy Ducha Świętego, obiecanego na czasy ostateczne, a którego Jezus, „wyniesiony na prawicę Boga, otrzymał od Ojca” (Dz 2, 33) i zesłał na zgromadzonych w Wieczerniku. Żydowskich słuchaczy najbardziej przekonuje starotestamentalna zapowiedź niezwykłego wyniesienia posłanego od Boga Mesjasza: „Rzekł Pan do Pana mego: Siądź po prawicy mojej, aż położę nieprzyjaciół Twoich jako podnóżek stóp Twoich” (Dz 2, 34-35; por. Ps 110, 1).

Jak przystało na kerygmat wzywający do przyjęcia z wiarą zbawienia w Jezusie, Piotr zwraca się z mocą do słuchaczy: „Niech więc cały dom Izraela wie z niewzruszoną pewnością, że tego Jezusa, którego wyście ukrzyżowali, uczynił Bóg i Panem, i Mesjaszem” (Dz 2, 36). Choć jego słuchacze stanowią tylko małą część mieszkańców Jerozolimy i pielgrzymów z zewnątrz, przybyłych na święto żydowskie, przecież pragnie, by cały Izrael uwierzył, że tego Jezusa, który został nie tak dawno w Jerozolimie ukrzyżowany i wskrzeszony z martwych, uczynił Bóg Mesjaszem i Panem.

To orędzie, adresowane do ludu przymierza i proroków, będzie głoszone do końca świata, ale obok niego Paweł Apostoł zacznie głosić Ewangelię przeznaczoną dla wszystkich, którzy nie należą do Izraela. W ten sposób będzie się wypełniać ostatnie i zarazem najważniejsze polecenie Jezusa przekazane apostołom: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 19-20).

W Kościele, obejmującym wiele narodów, głosimy naukę otrzymaną od apostołów – całą naukę, ale zarazem dostosowaną do tych, do których zostaliśmy posłani. Równocześnie zawsze grozi nam uszczuplenie tej całej prawdy. Ktoś położy nacisk na wymagania moralne i przestrzeganie prawa, a zapomni o miłosierdziu lub głoszeniu kerygmatu. Inny zachwyci się tylko tym, co pozytywne i łatwe, nie będzie głosił prawdy o krzyżu i o naśladowaniu Jezusa cierpiącego. Dlatego właśnie potrzeba nieustannego rozeznawania sytuacji tych, którym służymy, następnie ich potrzeb, które winniśmy zaspokoić jako pasterze, wreszcie, rozeznawania tego, jak głosić całą Ewangelię, by wiernie prowadzić powierzoną nam wspólnotę.

Jako słudzy słowa doświadczamy nieustannie tego, co przypomniał II Sobór Watykański w Konstytucji dogmatycznej o Objawieniu Bożym: „Tak wielka zaś tkwi w słowie Bożym moc i potęga, że jest ono dla Kościoła podporą i siłą żywotną, a dla synów Kościoła utwierdzeniem wiary, pokarmem duszy oraz źródłem czystym i stałym życia duchowego” (Dei Verbum, 21). Dlatego potrzeba wciąż prosić Ducha Świętego, abyśmy przez Niego umocnieni z odwagą i wiarygodnie głosili słowo Boże, by jego adresaci powtarzali za słuchaczami z dnia Pięćdziesiątnicy: „Cóż mamy czynić, bracia?” (Dz 2, 37).

4. Posłani, by szukać i wzywać do nawrócenia i wiary

Na pytanie, co mają czynić, słuchacze Piotra usłyszeli: „Nawróćcie się i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego” (Dz 2, 38). Ponieważ to oni zbiegli się w pobliże Wieczernika i oni mieli sposobność słuchać orędzia Piotra, więc są tymi, których Bóg powołuje jako pierwociny ewangelizacji. Ta sama obietnica zbawienia będzie głoszona w kolejnych dniach i latach, poczynając od Jerozolimy aż do najdalszych stron świata (Dz 2, 39).

Słuchacze pierwszego głoszenia Ewangelii właśnie w tym dniu mają „ratować się z tego przewrotnego pokolenia” (Dz 2, 40). Tak określone „pokolenie” to w każdej epoce i środowisku ci, którzy jeszcze nie słyszeli o zbawieniu za cenę Krwi Ukrzyżowanego. Osoby, które jako pierwsze usłyszały dobrą nowinę o ocaleniu od potępienia, poruszone dogłębnie pytają Piotra: „co mamy czynić?” (Dz 2, 37). To pytanie powtarzać będą słuchacze Ewangelii w: Jerozolimie, Samarii, Antiochii Syryjskiej i Pizydyjskiej, Filippi, Koryncie czy Rzymie. „Ratować się będą z tego przewrotnego pokolenia”, wyznając wiarę w Jezusa w synagogach i na ulicach miast Cesarstwa Rzymskiego, na dworach królewskich i książęcych Europy, przy klasztorach i ośrodkach misyjnych Afryki, Azji i Ameryki. Wszędzie odpowiedź apostoła, biskupa, kapłana czy misjonarza będzie brzmiała podobnie: „nawróć się, uwierz i przyjmij chrzest” z obietnicą „dla odpuszczenia grzechów”, aby otrzymać „dar Ducha Świętego” (Dz 2, 37–38). W kolejnych pokoleniach to rodzice będą prosili o chrzest swojego dziecka, zapewniając, że będą je wychowywać w wierze do coraz bardziej dojrzałej decyzji przyjęcia słowa Bożego i sakramentów.

Mając udział w kapłaństwie przekazywanym od apostołów, głosimy dobrą nowinę, która ma docierać do wszystkich, którzy jeszcze nie słyszeli o Chrystusie albo nie mają już wiary, choć zostali ochrzczeni, a nawet uczęszczali na lekcje religii. Czynimy to w Kościele, który wciąż przekazuje wiarę kolejnym pokoleniom chrześcijańskich rodzin, podejmujemy nową ewangelizację w krajach, gdzie wyznawcy Chrystusa stają się coraz mniejszą, niekiedy zalęknioną społecznością czy udajemy się w odległe miejsca, by w obcych językach i dialektach przepowiadać zbawienie według Ewangelii. Coraz bardziej natarczywe staje się jednak pytanie o to, jak głosić powierzoną nam dobrą nowinę, by dotrzeć do wszystkich, a zwłaszcza do tych, którzy są ochrzczeni, ale coraz bardziej zasługują na określenie „nominalni chrześcijanie”.

W naszej ojczyźnie i wśród Polaków za granicą coraz częściej obserwujemy braki w przekazywaniu wiary w rodzinie, problemy w przygotowaniu rodziców do chrztu ich potomstwa, ale także narastające trudności w przygotowaniu dzieci do I Komunii świętej i młodzieży do bierzmowania. Do tego wciąż rośnie w Polsce liczba tych, którzy już nie przychodzą na niedzielną Eucharystię i nie przyjmują księdza po kolędzie. Asekuracyjna zasada, by chronić zastany „stan posiadania” albo złudne przekonanie, że „mała trzódka” będzie bardziej pogłębiona w swojej wierze niż masowy Kościół ludowy, jest dalekie od zamiarów Jezusa, który nas posyła aż „na krańce świata i do wszystkich narodów” (Mt 28, 19–20). To za Jezusem Piotr chce głosić Ewangelię dla wszystkich, „którzy są daleko, a których powoła Pan Bóg nasz” (Dz 2, 39), zaś Paweł jest gotów głosić prawdę Ewangelii nie tylko Żydom, ale i poganom w Cesarstwie Rzymskim, a nawet barbarzyńcom poza granicami (Rz 1, 14).

Dlatego wzywajmy Ducha Świętego, aby to On w nas „rozpalił na nowo charyzmat Boży” (2 Tm 1, 6), który otrzymaliśmy przez włożenie rąk biskupa. Abyśmy w mocy Ducha Świętego wychodzili do tych, którzy są przeznaczeni przez Boga na to, aby z naszych ust usłyszeli dobrą nowinę, choćby byli daleko od Kościoła czy znajdowali się na jego peryferiach. Prośmy o to, abyśmy umieli rozpoznać porę i okoliczności wzywania do nawrócenia i pokuty tych, których Bóg stawia na drodze naszej kapłańskiej posługi.

5. Ku wspólnocie głoszącej dobrą nowinę

Pierwszy dzień głoszenia Ewangelii w mocy Ducha Świętego przynosi wymierne owoce. Na wezwanie do nawrócenia, przyjęcia wiary i chrztu odpowiedziało trzy tysiące słuchaczy (Dz 2, 41). W ten sposób dołączają oni do tych, którzy do tego dnia czuwali w Wieczerniku na modlitwie z Maryją, apostołami, uczniami i niewiastami. Ten styl głoszenia dobrej nowiny przez Piotra i apostołów wyznacza kierunek wszelkiej ewangelizacji: zarówno ku zrodzonej w Wieczerniku wspólnocie Kościoła, jak i do ludu Bożego wędrującego przez wieki, dla włączenia w Ciało Chrystusa, którego żywymi członkami są ochrzczeni, a zjednoczeni i owocujący dzięki łączącej ich miłości.

Do takiego kapłaństwa zostaliśmy powołani, aby głosić Ewangelię, sprawować sakramenty i włączać do Kościoła. Wszystko to zaś po to, aby trwać w nauce apostołów i wspólnocie, która ma swój początek w dniu Pięćdziesiątnicy. Znakiem wymownym pełnej przynależności do tej wspólnoty jest sprawowana Eucharystia i zgodna modlitwa, która w sposób szczególny uobecnia Pana, gdy nawet dwaj albo trzej gromadzą się w Jego imię (Mt 18, 20).

Naszą posługę podejmujemy w mocy Ducha Świętego, zarówno wtedy, gdy głosimy zbawienie, jak i wówczas, gdy sprawujemy sakramenty i objaśniamy ich znaczenie. W mocy Ducha Świętego jesteśmy także sługami wspólnoty, stającymi na straży jedności, ale i pojednania. To dzięki naszemu posługiwaniu, gdy w imię Chrystusa prosimy: „pojednajcie się z Bogiem!” (2 Kor 5, 20), włączają się do wspólnoty Kościoła nowi członkowie albo powracają do niej ci, którzy się oddalili.

W tej trosce o stan wspólnoty, zarówno „ilościowy”, jak i „jakościowy”, wciąż dorastamy do zaszczytnego tytułu „pasterz”, bo też niedościgłym wzorem jest ten Dobry Pasterz, który oddał swoje życie za owce (J 10, 11. 15). Coraz bardziej doświadczamy, jak bardzo ważny jest przykład życia pasterza, który troszczy się o wiernych, szuka zagubionych i marnotrawnych, wspiera ubogich i chorych. Świadectwo życia to coraz bardziej donośny i przekonujący sposób głoszenia Ewangelii i konieczne przygotowanie do skutecznej ewangelizacji.

W tym pierwszym dniu ewangelizacji w Jerozolimie apostołowie dają swym życiem takie świadectwo, że inni pragną się do nich przyłączyć. W ten sposób wzrasta wspólnota tych, którzy uwierzyli i przyjęli chrzest. Wspólnota ta przez sam styl życia zaprasza do wiary w Jezusa i do przyłączenia się do tych, którzy żyją według Ewangelii, miłują się wzajemnie, gromadzą się na Eucharystii i na modlitwie. W naszej codziennej posłudze powracajmy do słów opisujących pierwszy dzień ewangelizacji i wzorcową wspólnotę Kościoła Jerozolimskiego: „Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach. Bojaźń ogarniała każdego, gdyż Apostołowie czynili wiele znaków i cudów.Ci wszyscy, co uwierzyli, przebywali razem i wszystko mieli wspólne.Sprzedawali majątki i dobra i rozdzielali je każdemu według potrzeby.Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali posiłek z radością i prostotą serca.Wielbili Boga, a cały lud odnosił się do nich życzliwie. Pan zaś przymnażał im codziennie tych, którzy dostępowali zbawienia” (Dz 2, 42–47).

Słowa te niech będą zachętą do naszego trwania na modlitwie i gromadzenia naszych wspólnot na Eucharystii. Powracajmy do dnia przyjęcia sakramentu święceń i prośmy o ożywienie charyzmatów, którymi zostaliśmy obdarowani dla owocnego budowania Kościoła. Dla siebie i dla naszych wspólnot szukajmy światła w słowie Bożym, Duch Pocieszyciel zaś niech daje moc i odwagę do dawania świadectwa.

Drodzy Bracia w Chrystusowym kapłaństwie, dziękujemy Bogu za dar powołania każdego z Was i za wszystkie dni Waszej wiernej służby Jemu samemu oraz Jego ludowi. Mamy świadomość, iż w naszej kapłańskiej wspólnocie są bracia, którzy słabną w powołaniu czy nawet upadają lub przeżywają różnorodne trudne chwile i pragniemy otaczać ich naszą szczególną pasterską troską. Jednocześnie z szacunkiem i wdzięcznością patrzymy na tych, którzy pomimo życiowych przeciwności i utrapień dnia codziennego, w cichości i prawości serca, wiernie i z oddaniem, realizują swoją kapłańską misję. Modlimy się o umocnienie każdego z Was w służbie Jedynego i Wiecznego Kapłana. Prosimy Ducha Świętego o moc do posługi i radość płynącą z wiary. Niech też nieustannie wspiera Was Maryja, pierwsza Uczennica Pana i troskliwa Matka Kapłanów.

Podpisali:

Pasterze Kościoła w Polsce obecni na 382. Zebraniu Plenarnym KEP
w Warszawie, w dniu 14 marca 2019 r.
 Papież zaczyna adhortację od zdania Christus vivit – Chrystus żyje. Większość młodych ma koncepcję Jezusa historycznego. Ojciec Święty przedstawia nam Chrystusa Zmartwychwstałego, który żyje – powiedział bp Marian Florczyk, Delegat KEP ds. Duszpasterstwa Sportowców i ojciec synodalny, podczas prezentacji posynodalnej adhortacji apostolskiej „Christus vivit”, która odbyła się w Sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski.

„Papież zaczyna adhortację od stwierdzenia od zdania Christus vivit – Chrystus żyje. Większość młodych ma koncepcję Jezusa historycznego. Ojciec Święty przedstawia nam Chrystusa Zmartwychwstałego, który żyje. Papież mówi, że młodość to stan serca, stan ducha. Papież nawołuje do aktywności, nie można siedzieć na kanapie, przed telewizorem – jak mówi Papież. Trzeba być aktywnym, po to, żeby teraźniejszość przekształcać w lepszą przyszłość. A można to czynić przez własne wzrastanie, rozwój duchowy. Ten rozwój dokonuje się zaś przez spotkanie z Jezusem żyjącym, osobowym” – stwierdził bp Florczyk.

„Jest wielka zachęta, aby sięgnąć do tej adhortacji i wyciągnąć własne refleksje z tego przekazu, jaki papież proponuje. Tajemnica wiary, tajemnica życia z Bogiem są związane z tematem adhortacji. Nie możemy zapomnieć o trzech kluczowych momentach. Po pierwsze sensem działania jest człowiek, młody człowiek. Druga rzecz to pewne formy tej troski, a trzecia przestrzeń to treści, które są z tym związane” – powiedział bp Marek Solarczyk, przewodniczący Rady ds. Duszpasterstwa Młodzieży KEP.

Bp Solarczyk zwrócił uwagę, że Papież mówi o różnych okolicznościach, kiedy młody człowiek ma okazję spotkać Boga. „Jest również bardzo mocno zaznaczona przestrzeń wirtualna, jako miejsce spotkania z Bogiem. A więc to wszystko co ostatecznie daje szansę przeżycia i spotkania żywego Boga przez młodego człowieka jest zawarte w dokumencie” – dodał bp Solarczyk.

„W 14. rocznicę śmierci Jana Pawła II papież Franciszek prezentuje adhortację apostolską Christus vivit. Jest to podsumowanie całego procesu synodalnego. W tym dokumencie jest zatem wiele odniesień do samego Synodu, jak i do wystąpień Ojca Świętego, różnych jego przemówień, spotkań z młodymi” – zaznaczył o. Stanisław Tasiemski OP, tłumacz adhortacji apostolskiej.

„Z wielką radością przeczytałem adhortację apostolską Christus vivit. Adhortacja w większym stopniu idzie za debatą synodalną niż dokumentami, które ją poprzedziły. Franciszek poświęcił swoją refleksję temu wymiarowi pionowemu w życiu każdego z nas. W tym spotkaniu z Jezusem młody człowiek może w pełni realizować samego siebie. W tych decyzjach, które młody człowiek podejmuje, może w Jezusie Chrystusie odnaleźć zakorzenienie, może stać się sensownym dziedzicem po swoich rodzicach, po swoich dziadkach. To wszystko dzieje się w Jezusie Chrystusie. Ta adhortacja jest pełna Jezusa, i to jest niesamowite uzupełnienie wszystkich dokumentów, jakie Franciszek dał” – powiedział abp Grzegorz Ryś, metropolita łódzki, przewodniczący Zespołu KEP ds. Nowej Ewangelizacji i ojciec synodalny.

„Piękne było dla mnie w tym dokumencie to, że znajdujemy w nim wiele odwołań do przemówień Papieża ze Światowych Dni Młodzieży. Pokazuje to, że ŚDM są bardzo ważne na drodze duszpasterstwa młodzieży. Młodzi chcą się realizować na przestrzeni dobra” – zaznaczyła Karolina Błażejczyk z Krajowego Biura Organizacyjnego Światowych Dni Młodzieży.

„To jest bardzo dobra adhortacja. Czytając ją czułem, że Papież stoi po stronie młodych, czuć jego ojcowską opiekę” – powiedział Mateusz Godek z portalu ewangelizacyjnego godly.com.

Adhortacja apostolska „Christus vivit” Ojca Świętego Franciszka (PDF)

Adhortacja apostolska „Christus vivit” Ojca Świętego Franciszka (DOC)

BP KEP

 
14 lat temu, 2 kwietnia 2005 roku o godzinie 21.37 zmarł papież Jan Paweł II. Jego pontyfikat trwał 27 lat i był trzecim pod względem długości w dotychczasowej historii Kościoła katolickiego. Święty Jan Paweł II pokazuje to, co jest najlepsze w nas Polakach. Czujemy, że jest on bliski każdemu z nas  – powiedział ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik Episkopatu  w 14. rocznicę śmierci Papieża Polaka.

Czujemy, że św. Jan Paweł II jest bliski każdemu z nas: albo wspominamy jego pielgrzymki do Polski, albo spotkania w Rzymie, albo jego odejście do Domu Ojca, kiedy cała Polska, każdy z nas, przeżywał szczególny czas – podkreślił rzecznik Episkopatu.

Powiedział, że św. Jan Paweł II bardzo kochał Ojczyznę. Przypomniał też jego słowa o tym, że Polska jest  „matką szczególną” – „niełatwe są jej dzieje zwłaszcza na przestrzeni ostatnich stuleci, jest matką, która wiele przecierpiała i wciąż na nowo cierpi, dlatego też ma prawo do miłości szczególnej” – mówił Papież. „On uczył nas prawdziwego patriotyzmu” – powiedział rzecznik Episkopatu.

Jak zauważył, św. Jan Paweł II, uczył też pełnego otwartości podejścia do drugiego człowieka. „To właśnie on pisał w jednej ze swoich książek, że kiedy spotyka kogoś, to już modli się w intencji osoby, którą spotka za chwilę” – powiedział ks. Rytel-Andrianik. Podkreślił, że św. Jan Paweł II jest szczególnym darem dla naszego kraju nie tylko dlatego, że rozsławił Polskę na całym świecie. „Chodzi o to, że  on pokazuje to, co jest najlepszego w nas Polakach” – powiedział rzecznik Episkopatu.

Przypomniał też ostatnie słowa, które św. Jan Paweł II wypowiedział do młodzieży: „Szukałem was, a teraz wy przyszliście do mnie” i dodał, że młodzież była zawsze obecna w życiu Papieża Polaka, zarówno kiedy był jeszcze księdzem i biskupem, jak i w czasie całego pontyfikatu. „Można by bardzo wiele wspominać i przypominać to, co robił św. Jan Paweł II, ale w momencie wspomnienia jego odejścia do Domu Ojca, każdy z nas myśli o tym, kim był św. Jan Paweł II dla każdego z nas, bo każdy z nas jest z nim związany” – podkreślił rzecznik Episkopatu.

BP KEP /JE
Jego serce było bardzo mocno związane z Łomżą. Znał każdą drogę, każdy dom i każdy blok. W Łomży spędził prawie całe kapłańskie życie. Tak, o zmarłym 26 marca br. ks. prał. dr. Henryku Gołaszewskim, mówił ks. prał. prof. Stanisław Łupiński w homilii, wygłoszonej podczas Mszy świętej pogrzebowej, koncelebrowanej w łomżyńskiej katedrze pod przewodnictwem biskupa Tadeusza Bronakowskiego, z udziałem biskupa seniora Stanisława Stefanka i licznie zgromadzonych kapłanów i wiernych.

We wprowadzeniu do Mszy św. biskup Tadeusz Bronakowski, dziękując zmarłemu księdzu Henrykowi Gołaszewskiemu, przypomniał słowa papieża Jana Pawła II, zawarte w Liście do kapłanów na Wielki Czwartek 1979 roku: „Ostatecznie zawsze potrzebny ludziom okaże się tylko kapłan świadomy pełnego sensu swego kapłaństwa: kapłan, który głęboko wierzy, który odważnie wyznaje, który żarliwie się modli, który z całym przekonaniem naucza, który służy, który wdraża w swe życie program ośmiu błogosławieństw, który umie bezinteresownie miłować, który jest bliski wszystkim – a w szczególności najbardziej potrzebującym.” Te słowa oddają tajemnicę każdej kapłańskiej posługi, tajemnicę dojrzewania i wypełniania powołania, które jest darem i tajemnicą, ale także wielkim zobowiązaniem – mówił bp Tadeusz Bronakowski. Dzięki twojej posłudze tak wiele osób usłyszało Chrystusową Ewangelię. Tak wielu wiernych usłyszało prawdę o ludzkim życiu i przeznaczeniu. Przybliżałeś ludzi do Boga przez sakramenty święte, które sprawowałeś oraz przez osobiste spotkania. Byłeś człowiekiem radosnym, przyjaznym, pomocnym i konsekwentnym. Uczyłeś nas modlitwy. Byliśmy świadkami twojej osobistej więzi z Panem Bogiem poprzez gorliwą modlitwę i umiłowanie liturgii. Znany jest też twój głęboki patriotyzm, umiłowanie kultury, nauki i tradycji narodowych. Pozostaniesz w naszej pamięci jako kapłan oddany Chrystusowi, Kościołowi i wiernym – wspominał zmarłego biskup Tadeusz, ale też stawiał pytania, adresowane do zebranych w łomżyńskiej katedrze.

Pamiętajmy, że każda trumna, a zwłaszcza trumna kapłańska, jest także głośnym pytaniem o nasze życie na tej ziemi. Jak ono upływa? Za czym tęsknimy i do czego zdążamy? Co jest naszym celem? Czy naprawdę żyjemy tak, że możemy w każdej chwili, bez lęku stanąć przed Bogiem? Chrystus ostrzega nas, abyśmy czuwali, bo szczęśliwi, których Pan zastanie czuwających. Czuwajmy więc, pogłębiając naszą miłość do Boga – mówił biskup Bronakowski.

Zwrócił się też ze szczególną prośbą o modlitwę w intencji powołań. W dniu tak szczególnym pragniemy również prosić Boga o dar kolejnych powołań do kapłaństwa i życia konsekrowanego. Prosimy poślij Panie robotników na swoje żniwo aby nigdy nie zabrakło na polskiej ziemi i w naszym łomżyńskim Kościele głosicieli Dobrej nowiny Chrystusowej Ewangelii.

Biskup Bronakowski odczytał też list o modlitewnej jedności, przesłany przez arcybiskupa Józefa Michalika, który, tak jak zmarły ks. Henryk, pochodzi z zambrowskiej parafii.

Osobę śp. ks. Henryka Gołaszewskiego przybliżył w homilii przyjaciel zmarłego, ks. prał. prof. Stanisław Łupiński, nawiązując do momentu odejścia ks. Henryka mówił: Jego śmierć nastąpiła w szczególnym czasie. W trzecim tygodniu Wielkiego Postu. Ileż to razy ksiądz prałat w tej katedrze, jako proboszcz, przeżywał Mękę Pańską podczas Drogi krzyżowej czy Gorzki żali. Ten ból i cierpienie stawały się jego udziałem w nadziei Chrystusa i Jego zmartwychwstania. Był człowiekiem i kapłanem silnym i odważnym, ale często, jak dziecko, wrażliwym i wzruszonym, a nieraz nawet płaczącym. Swoje obowiązki kapłańskie wypełniał gorliwie. Był pracowity, wytrwały i sumienny. Taką postawę wyniósł z rodzinnego domu – mówił ks. Stanisław Łupiński.

Zwrócił też uwagę na ogromne zaufanie, jakim cieszył się zmarły ks. Henryk u przełożonych. Ks. prałat Henryk był człowiekiem niezwykłym. Chociaż z postawy poważny i dostojnym to przy spotkaniach towarzyskich był radosny i wesoły. Cieszył się zaufaniem swoich przełożonych, biskupów łomżyńskich dlatego pełnił tak dużo rożnych funkcji w centralnych instytucjach diecezji, które trudno jest w krótkim słowie wyliczyć. Można powiedzieć, że był to Kapłan – instytucja.


Na zakończenie Mszy św., w imieniu rodziny, słowa podziękowania zebranym w katedrze na wspólnej modlitwie, złożyła siostrzenica księdza Henryka, boromeuszka s. Cyryla. Dziękowała za kapłaństwo ks. Henryka, przypominając, że tam, gdzie nie ma kapłanów, tam nie ma sakramentów i prosiła o modlitwę o nowe powołania kapłańskie.

Słowa podziękowania złożył też proboszcz i dziekan parafii katedralnej, ks. kan. Marian Mieczkowski, który mówił, iż ksiądz prałat był kimś niepowtarzalnym, wyjątkowym. Odszedł od nas kapłan zawsze wierny swojemu powołaniu, oddany Bożej prawdzie. Z pokorą przyjmujący koleje kapłańskiego losu, w tym także starość i cierpienie, jako tę integralną część drogi za Chrystusem, jako ten krzyż który nie oddala, ale zbliża do Jezusa, pozwala w pełni realizować Chrystusowe kapłaństwo. I za to świadectwo pragnę księdzu prałatowi podziękować – mówił ks. Mieczkowski. Podziękował też za udział w pogrzebowej liturgii pocztom sztandarowym: Rycerzy Kolumba, Wyższego Seminarium Duchownego w Łomży oraz szkół, które znajdują się na terenie parafii katedralnej.

Po Mszy św. w katedrze łomżyńskiej kondukt żałobny udał się na zabytkowy cmentarz parafialny przy ul. Kopernika, gdzie został pochowany ks. Henryk Gołaszewski.

Ks. prał. dr Henryk Gołaszewski odszedł do Pana 26 marca br., przeżywszy 86 lat, w kapłaństwie 62 lat.

Joanna Ekstowicz/fot. Beata Borkowska
Strona 1 z 47

Dane kontaktowe

Kuria Diecezjalna w Łomży
ul. Sadowa 3
18-400 Łomża

tel: 86/ 216 25 91

kuria@diecezja.lomza.pl

 

 

Projekt i wykonanie

spesmedia.png