ks. Jan Krupka

poniedziałek, 15 lipiec 2019 12:52

15 lipca 2019

PONIEDZIAŁEK PIĘTNASTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO


Mt 10,34 - 11,1

Jezus powiedział do swoich apostołów:

„Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy.
Kto miłuje ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto miłuje syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je.
Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał.
Kto przyjmuje proroka jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma.
Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody”.
Gdy Jezus skończył dawać te wskazania dwunastu swoim uczniom, odszedł stamtąd, aby nauczać i głosić Ewangelię w ich miastach.


     „Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien.”
Dzisiejszy tekst Ewangelii zawiera w sobie wiele myśli, które się nasuwają przy lekturze nawet poszczególnych zdań. Zatrzymajmy się przy tym właśnie zdaniu, w którym słyszymy, jak Jezus mówi o tym, że podążać za Nim można jedynie drogą niesienia krzyża. Ktoś, kto by chciał podążać za Nim nie biorąc swego krzyża – jak mówi Jezus – nie jest „Jego godzien”. Podążanie za Chrystusem, podążanie całkowite, konsekwentne – oznacza trzymanie się drogi wskazanej przez Jego naukę i Jego przykład w każdej sytuacji. Pojawia się bowiem taka pokusa, by mówić o swej przynależności do Jezusa, o byciu chrześcijaninem wtedy, kiedy jest to pożyteczne, kiedy nie jest to związane z żadnym kłopotem czy trudnością, kiedy nie idzie za tym żadne niebezpieczeństwo wyśmiania, krytyki czy nawet prześladowania. Trudno nieraz przychodzi być konsekwentnym, by nie tylko mówić: „jestem katolikiem”, ale także postępować według nauki Zbawiciela w spełnianiu obowiązków wobec Boga i bliźnich, w realizacji poszczególnych przykazań w domu, w miejscu pracy, w spotkaniach z bliźnimi. Być wiernym Bogu w każdej sytuacji: to może nieraz wydawać się być prawdziwym podejmowaniem krzyża, by podążać za Zbawicielem. Jednak On nas do tego wzywa. Obyśmy potrafili dać Mu tę odpowiedź, której On oczekuje!
poniedziałek, 15 lipiec 2019 12:49

14 lipca 2019

PIĘTNASTA NIEDZIELA ZWYKŁA


Łk 10, 25-37

Powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Jezusa na próbę, zapytał: „Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?”.
Jezus mu odpowiedział: „Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?”.
On rzekł: „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego”.
Jezus rzekł do niego: „Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył”.
Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: „A kto jest moim bliźnim?”. Jezus, nawiązując do tego, rzekł:
„Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął.
Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: «Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał».
Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?”. On odpowiedział: „Ten, który mu okazał miłosierdzie”. Jezus mu rzekł: „Idź, i ty czyń podobnie”.


     „Idź, i ty czyń podobnie.”
Proste i jasne polecenie, które Jezus daje uczonemu w Prawie – i jednocześnie daje je każdemu ze Swoich uczniów, daje również nam. Przykładem, który zostaje nam przedstawiony jest Samarytanin. Nie przeszedł on obojętnie obok człowieka rannego, leżącego przy drodze prowadzącej z Jerozolimy do Jerycha. Okazał pomoc potrzebującemu, okazał ją w sposób, który nie był powierzchowny, jak się nieraz mówi: „na odczepnego”. Nie tylko udzielił mu „pierwszej pomocy”, opatrując jego rany, ale zabrał potem do gospody, aby inni nim się zajęli w tym czasie, kiedy on musiał ruszyć w dalszą drogę, by zająć się swoimi sprawami... Pozostawił jednak środki pieniężne, aby opłacić potrzebną pomoc i opiekę, a ponadto obiecał uregulować większe koszta, gdyby okazało się to potrzebne. Na drogach naszego codziennego życia my także spotykamy te osoby, którym możemy służyć naszą pomocą, okazać nasze miłosierdzie znajdującym się w potrzebie. Różne mogą to być sytuacje, różnie może wyglądać ta pomoc udzielana bliźnim. Może to być pomoc materialna, finansowa, może to być wsparcie, towarzyszenie osobie chorej, cierpiącej, osamotnionej... Nieraz może to być dobre słowo czy serdeczny uśmiech dla kogoś, kto takiego słowa czy uśmiechu potrzebuje. Wiele jest możliwości okazania serca – jeśli tylko postaramy się spojrzeć sercem na naszych bliźnich. Jezus nam mówi: „Idź, i ty czyń podobnie”. Jaką damy odpowiedź na Chrystusowe wskazanie?
poniedziałek, 15 lipiec 2019 11:11

13 lipca 2019

SOBOTA CZTERNASTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO


Mt 10,24-33

Jezus powiedział do swoich apostołów:
„Uczeń nie przewyższa nauczyciela ani sługa swego pana. Wystarczy uczniowi, jeśli będzie jak jego nauczyciel, a sługa jak pan jego. Jeśli pana domu przezwali Belzebubem, o ileż bardziej jego domowników tak nazwą.
Więc się ich nie bójcie. Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie jawnie, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach.
Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli.
Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie”.


     „(...) jesteście ważniejsi niż wiele wróbli.”
Słowa te w obrazowy sposób mówią nam o Bożej opatrzności nad światem i nad człowiekiem. On, nasz Pan i Bóg, ma nas w ciągłej Swej opiece. On obdarza nas Swoimi darami, prowadzi nas na drogach naszej codzienności, od Niego otrzymujemy to wszystko, czego potrzebujemy dla naszego życia. Myśl o tym powinna nam towarzyszyć: czy to w chwilach radości i szczęścia, czy to w chwilach doświadczeń i prób, którym musimy jakoś stawiać czoła. On, nasz Pan jest z nami i darzy nas wielką miłością. Wyrazem tej Jego miłości dla nas jest Jego wcielenie i narodzenie w Betlejem, a więc Jego przyjście na świat po to, by Siebie potem złożyć w ofierze na drzewie krzyża. Uczynił to, bo nas miłuje. Wyrazem tej wielkiej Bożej miłości dla nas jest Jego dar Eucharystii, nam pozostawiony, w której karmi nas Ciałem i Krwią Swoją, aby w ten sposób nas darzyć Swoim życiem, Swoją mocą. Wyrazem tej Bożej miłości dla nas są wszystkie sakramenty św. przez Niego ustanowione, bo przez nie On sam obdarza nas łaską, obdarza Swoją pomocą na drogach naszego życia w różnych sytuacjach. Wyrazem tej Bożej miłości mogą być też te chwile naszego osobistego doświadczenia Bożej dobroci w naszych potrzebach. To wszystko wyraża tę Bożą dobroć dla nas. Obyśmy o tym pamiętali i Jemu za to dziękowali.
poniedziałek, 15 lipiec 2019 11:09

12 lipca 2019

UROCZYSTOŚĆ ŚW. BRUNONA BONIFACEGO Z KWERFURTU, BISKUPA I MĘCZENNIKA,
GŁÓWNEGO PATRONA DIECEZJI ŁOMŻYŃSKIEJ


J 15,9-17

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości.
To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna.
To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.
Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego.
Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał – aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go prosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali”.


     „ (...) Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał...”
Dziś obchodzimy w naszej diecezji uroczystość św. Brunona z Kwerfurtu, głównego Patrona naszej diecezji i w liturgii czytamy te słowa z Ewangelii według św. Jana, które odnosimy również do św. Brunona. To jego Chrystus powołał, by „szedł” jako misjonarz, by przynosił owoc przez głoszenie Dobrej Nowiny, przez niesienie Jezusa do tych, do których został on posłany. Chcemy Bogu dziękować dziś w szczególny sposób za tę pracę misyjną św. Brunona i wszystkich tych, których Bóg posyłał, a także i dziś posyła, by „szli i owoc przynosili” przez głoszenie Bożej nauki. Prosimy Boga o to, by nigdy nie brakowało w Kościele św. tych, którzy by mogli iść ze słowem Bożym na cały świat, tam, gdzie jest tego potrzeba, by mogli oni ciągle na nowo ten owoc Bogu przynosić przez swą służbę dla Niego. Ale w tych słowach również odczytujemy Chrystusowe powołanie do nas wszystkich skierowane. On wzywa każdego z nas, byśmy „owoc przynosili”. Jaki to ma być owoc? Owoc życia chrześcijańskiego. Owoc świadectwa dawanego Ewangelii w codzienności, owoc dobrego wykorzystania tych talentów, którymi nas obdarzył. „Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili...” – jak my odpowiadamy na to Chrystusowe słowo?
poniedziałek, 15 lipiec 2019 10:54

11 lipca 2019

ŚWIĘTO ŚW. BENEDYKTA, OPATA


Mt 19,27-29

Piotr powiedział do Jezusa: „Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy?”
Jezus zaś rzekł do nich: „Zaprawdę, powiadam wam: Przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na swym tronie chwały, wy, którzy poszliście za Mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach i będziecie sądzić dwanaście pokoleń Izraela. I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy”.


     „Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy?”
Pytanie postawione przez Szymona Piotra w imieniu całego grona Dwunastu miało swoje odniesienie do nich i mówiło o ich poświęceniu dla Chrystusa Pana. Oni poszli za Nim, zostawiając swoje dotychczasowe życie i prace przez siebie wykonywane, stali się Jego najbliższymi uczniami i świadkami lat Jego publicznej działalności i głoszenia Dobrej Nowiny. Pytanie to i odpowiedź udzielona przez Jezusa ma swe odniesienie do tych, którzy w każdym wieku historii Kościoła św. w różny sposób podejmują drogę życia konsekrowanego i podążają za Nim oddając się całkowicie Jego służbie. Każdy z nas jednak może także wczytywać się w te słowa i dostrzec wyrażoną w nich troskę Jezusa o Swoich uczniów. On obdarza nas w Swej opatrzności wszystkim tym, czego potrzebujemy na drodze naszego życia. On jest Bogiem miłosiernym i z miłosierdzia Swego daje nam tak wielkie dary Swojej łaski. On także dostrzega dobro przez nas czynione, to co ofiarujemy naszym bliźnim, szczególnie tym, którzy są w potrzebie. Tak dalece, że mówi, że dobro czynione naszym bliźnim jest dobrem czynionym Jemu samemu. Starajmy się o tym pamiętać i bądźmy otwarci na potrzeby drugiego człowieka. Bądźmy gotowi dzielić się z innymi. Pan dostrzega każdy nasz dobry czyn, płynący z serca pełnego miłości!
niedziela, 14 lipiec 2019 19:03

10 lipca 2019

ŚRODA CZTERNASTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO


Mt 10,1-7

Jezus przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości.
A oto imiona dwunastu apostołów: pierwszy Szymon, zwany Piotrem, i brat jego Andrzej, potem Jakub, syn Zebedeusza, i brat jego Jan, Filip i Bartłomiej, Tomasz i celnik Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Tadeusz, Szymon Gorliwy i Judasz Iskariota, ten, który Go zdradził.
Tych to Dwunastu wysłał Jezus, dając im następujące wskazania : „Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego. Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: «Bliskie już jest królestwo niebieskie»”.


     „Jezus przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów...”
Chrystus Pan dobrze zna Swoich uczniów. Przywołuje ich do Siebie i z ich grona powołuje dwunastu. W dzisiejszym fragmencie są oni wyliczeni, z podaniem imion. Jezus ich posyła z misją głoszenia bliskości królestwa niebieskiego. Zbawiciel zna każdego z ludzi, każdego z nas. Znając nas, kieruje do nas wezwanie do tego, by iść i głosić Jego królestwo. Każdy człowiek ma wiele możliwości w codziennym życiu, aby włączyć się w dzieło głoszenia Bożego królestwa, w dawaniu świadectwa o nauce Pana tym ludziom, wśród których żyje, pracuje czy też się uczy. Nie możemy się wycofywać z tego zadania, jesteśmy do niego zobowiązani na mocy przyjętego przez nas sakramentu chrztu św. i sakramentu bierzmowania. Jesteśmy zobowiązani do realizacji tego zadania, jako konsekwencja tego, że my sami otrzymaliśmy dar wiary przez świadectwo innych ludzi, przez świadectwo ludzi, których spotkaliśmy w naszym życiu: rodzice, babcia, dziadek, rodzice chrzestni, kapłani pracujący w parafii, nasi katecheci czy też jeszcze inne osoby... Bądźmy wdzięczni tym ludziom, którzy dawali nam swoje świadectwo o nauce Jezusa. Zastanawiajmy się także nad tym, w jaki sposób możemy wnosić nasze świadectwo w codzienne sprawy naszego życia, jak możemy dzielić się swoją wiarą z tymi ludźmi, których spotykamy na drogach naszego życia.
niedziela, 14 lipiec 2019 17:54

9 lipca 2019

WTOREK CZTERNASTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO


Mt 9,32-37

Przyprowadzono do Jezusa niemowę opętanego. Po wyrzuceniu złego ducha niemy odzyskał mowę, a tłumy pełne podziwu wołały: „Jeszcze się nigdy nic podobnego nie pojawiło w Izraelu”.
Lecz faryzeusze mówili: „Wyrzuca złe duchy mocą ich przywódcy”.
Tak Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości. A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza.
Wtedy rzekł do swych uczniów: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo”.


     „Jeszcze się nigdy nic podobnego nie pojawiło w Izraelu.”
Słowa te wyrażają zachwyt świadków cudu wypędzenia złego ducha z człowieka niemego; zachwyt ludzi, którzy widzieli wielkie znaki zdziałane przez Jezusa Chrystusa. „Jeszcze się nigdy nic podobnego nie pojawiło w Izraelu.” Warto sobie uświadomić, że my także jesteśmy świadkami wielkich rzeczy, które Chrystus dokonuje pośród nas. Jednak niejednokrotnie nie staramy się wgłębić w wielkość tych Bożych dzieł; a nieraz może nam one tak bardzo już spowszedniały, że zapominamy o tym, co tak naprawdę ma miejsce w naszej obecności. To prawda, że nie są to wydarzenia „widoczne dla oczu”, że trzeba nam patrzeć oczyma wiary na to Boże działanie. Jednak ono jest rzeczywiste, nie ulega ono wątpliwości – bo przecież wierzymy w prawdę Bożego słowa, które to nam objawia. Zobaczmy: „ (...) nigdy nic podobnego nie pojawiło się” – czyż nie możemy tak powiedzieć stając wobec prawdy o tym, że podczas Najświętszej Ofiary chleb i wino stają się Ciałem i Krwią Chrystusa? Czyż nie możemy tak powiedzieć, kiedy zastanowimy się nad tym, co ma miejsce w sakramencie pokuty: Bóg odpuszcza grzechy człowiekowi żałującemu za nie przez posługę kapłana-spowiednika? A Boże działanie w innych sakramentach? Chrystus Pan tak wyjątkowymi darami nas obdarza, dlatego nie przechodźmy obok obojętni.
niedziela, 14 lipiec 2019 17:53

8 lipca 2019

PONIEDZIAŁEK CZTERNASTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO


Mt 9,18-26

Gdy Jezus mówił, pewien zwierzchnik synagogi przyszedł do Niego i oddając pokłon, prosił: „Panie, moja córka dopiero co skonała, lecz przyjdź i włóż na nią rękę, a żyć będzie”. Jezus wstał i wraz z uczniami poszedł za nim.
Wtem jakaś kobieta, która dwanaście lat cierpiała na krwotok, podeszła z tyłu i dotknęła się frędzli Jego płaszcza. Bo sobie mówiła: „Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa”.
Jezus obrócił się i widząc ją, rzekł: „Ufaj córko; twoja wiara cię ocaliła”. I od tej chwili kobieta była zdrowa.
Gdy Jezus przyszedł do domu zwierzchnika i zobaczył fletnistów oraz tłum zgiełkliwy, rzekł: „Usuńcie się, bo dziewczynka nie umarła, tylko śpi”. A oni wyśmiewali Go. Skoro jednak usunięto tłum, wszedł i ujął ją za rękę, a dziewczynka wstała.
Wieść o tym rozeszła się po całej tamtejszej okolicy.


     „Ufaj córko; twoja wiara cię ocaliła.”
W dzisiejszym fragmencie Ewangelii mamy te tak piękne słowa, które Jezus kieruje do niewiasty cierpiącej od lat, kiedy zbliża się do Niego, bo czuła ona w swoim sercu, że On może dać jej łaskę zdrowia. Wzywa ją do zaufania. Mówi jej: ufaj, bo twój Zbawca jest z tobą; ufaj, bo On cię obdarza tą łaską, której pragniesz i której potrzebujesz. „Ufaj!”: Jezus i do nas kieruje wezwanie do ufności, do pokładania w Nim naszej ufności. Musimy powiedzieć, że bardzo nam potrzebna jest taka postawa, szczególnie w sytuacji naszych trudności, kłopotów, cierpień, którym musimy stawiać czoła na drogach naszego życia. Jezus do nas się zwraca ze słowami podobnymi do tych, które skierował do owej chorej kobiety, która chciała się dotknąć frędzli płaszcza Zbawiciela. On do każdego z nas mówi: „Ufaj, synu”, „Ufaj, córko”. Miej ufność pokładaną we Mnie. Ja jestem Synem Bożym, Odkupicielem świata. I Ja jestem z tobą, jestem także i w tych chwilach trudnych doświadczeń na drogach życia, jestem także wtedy, kiedy ci trzeba nieść ciężki krzyż codziennych obowiązków i kiedy musisz stawiać czoła szczególnym doświadczeniom. Jestem, bo chcę ci być pomocą. Uwierz w to, zaufaj Mi. Zaufajmy naszemu Panu, Chrystusowi – i z ufnością w sercu, z wiarą w Jego obecność pośród nas, powierzajmy w słowach naszych modlitw te sprawy, które są szczególnie trudne...
niedziela, 14 lipiec 2019 17:46

7 lipca 2019

CZTERNASTA NIEDZIELA ZWYKŁA


Łk 10,1-12.17-20

Jezus wyznaczył jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch uczniów i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich:
„Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie.
Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: «Pokój temu domowi». Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają; bo zasługuje robotnik na swą zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co Wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: «Przybliżyło się do was królestwo Boże».
Lecz jeśli do jakiego miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: «Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam. Wszakże to wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże». Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu”.
Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością mówiąc: „Panie, przez wzgląd na Twoje imię nawet złe duchy nam się poddają”.
Wtedy rzekł do nich: „Widziałem szatana spadającego z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie”.


     „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo.”
Drugie powołanie i posłanie uczniów, które opisuje św. Łukasz. Tym razem ruszają w drogę w grupie o wiele większej: posłanych jest nie dwunastu, ale siedemdziesięciu dwóch. Czy to oznacza, że jest to grupa wystarczająca, by poradzić sobie z powierzonym im przez Pana zadaniem? W pierwszej chwili może się wydawać, że tak. Jednak Chrystus mówi: żniwo jest wielkie, proście Pana żniwa o nowych żniwiarzy. Od tamtego posłania uczniów, od tamtych słów Jezusa minęły wieki, jednak słowa Jego pozostają wciąż ważnym przesłaniem dla Kościoła św. Zadanie głoszenia Dobrej Nowiny, dawania świadectwa o naszym Zbawicielu, które zostało także nam powierzone, jest zadaniem ogromnym, wymagającym często wielkiego wysiłku ze strony powołanych przez Pana. Zadanie dawania świadectwa potrzebuje ciągłych nowych realizatorów. My też musimy odpowiedzieć Chrystusowi na Jego wezwanie do modlitwy o powołanie nowych Bożych żniwiarzy. Pamiętajmy o tym i polecajmy Bogu także w naszych osobistych prośbę, by Pan powoływał nowych ludzi, szczególnie spośród młodzieży, do posługi kapłańskiej, do podążania drogą życia konsekrowanego, do poświęcenia siebie w pracy misyjnej czy katechetycznej... Prośmy o ciągle nowych, licznych, gorliwych Bożych żniwiarzy!
niedziela, 14 lipiec 2019 17:45

6 lipca 2019

SOBOTA TRZYNASTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO


Mt 9,14-17

Uczniowie Jana podeszli do Jezusa i zapytali: „Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą?” Jezus im rzekł: „Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć.
Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania, gdyż łata obrywa ubranie i gorsze robi się przedarcie. Nie wlewa się też młodego wina do starych bukłaków. W przeciwnym razie bukłaki pękają, wino wycieka, a bukłaki się psują. Raczej młode wino wlewa się do nowych bukłaków, a tak jedno i drugie się zachowuje”.


     „Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą?”
W kontekście dyskusji Jezus usprawiedliwia zachowanie Swoich uczniów w odniesieniu do praktyk postnych. Jednak nie wyklucza On postu, praktyk umartwienia Swoich uczniów. Stąd też i nam trzeba się zastanowić nad obecnością umartwienia, wyrzeczenia w naszym życiu. I nie chodzi jedynie o to umartwienie, które wynika z przykazań kościelnych, gdzie znajdujemy przykazanie mówiące o zachowaniu nakazanych dni postu i wstrzemięźliwości od potraw mięsnych i o tym, by w czasie pokutnym powstrzymać się od udziału w zabawach. To jest na pewno częścią życia członków Kościoła św. Ale chodzi także o inne umartwienia, wyrzeczenia w naszym życiu. Chodzi także o „post”, o wyrzeczenie – podejmowane z własnej inicjatywy, dobrowolnie – by to Panu Bogu ofiarować. A gdy się zastanowimy, to dostrzeżemy różne miejsca, sytuacje, rzeczy, gdzie podjęcie umartwienia przez nas jest możliwe – i może być dla nas bardzo użyteczne. Pomyślmy: może przydałoby się mniej czasu spędzić przed TV lub przed monitorem komputerowym? A może mniej papierosów wypalić, mniej wypić alkoholu (a jeszcze lepiej: w ogóle zrezygnować)? Może zjeść mniej słodyczy – a zaoszczędzone pieniądze ofiarować na jakiś dobry cel? A może jeszcze inną drogę „postu” znajdziemy? Spróbujmy więc poszukać!
Strona 1 z 142

Dane kontaktowe

Kuria Diecezjalna w Łomży
ul. Sadowa 3
18-400 Łomża

tel: 86/ 216 25 91

kuria@diecezja.lomza.pl

 

 

Projekt i wykonanie

spesmedia.png