ks. Jan Krupka

piątek, 15 luty 2019 21:01

6 lutego 2019

ŚRODA CZWARTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO


Mk 6,1-6

Jezus przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie. Gdy nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze.
A wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: „Skąd On to ma? I co za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce. Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry?” I powątpiewali o Nim.
A Jezus mówił im: „Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony”.
I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał.


     „Dziwił się też ich niedowiarstwu.”
Relacja o pobycie Jezusie w synagodze w rodzinnym Nazarecie mówi o trudności, z jaką przychodziło mieszkańcom tej miejscowości przyjąć prawdę o tym, że Jezus jest oczekiwanym Mesjaszem, posłanym przez Boga, zgodnie z zapowiedziami zawartymi na kartach słowa Bożego. Trudno było przyjąć tę prawdę zapewne także dlatego, że – jak się wydaje – oczekiwania dotyczące Mesjasza były zupełnie odmienne. Bardziej oczekiwany był ktoś o charakterze królewskim, ktoś pełen majestatu. Bardziej wyobrażany był Boży Pomazaniec jako ktoś, kto by stanął na czele ludu i poprowadził do odniesienia triumfu nad rzymską władzą okupującą Palestynę. W osobie Jezusa, którego mieszkańcy Nazaretu znali od lat, którego widzieli wzrastającego w domu Maryi i Jozefa – trudno było dostrzec kogoś takiego. Stąd ich niedowiarstwo, stąd ich powątpiewanie. A my? A nasza wiara, nasze zaufanie Jezusowi? Bardzo często na pewno powtarzamy słowami nasze wyznanie wiary, bardzo często słowem mówimy o naszej wierze w Boga, w Trójcę Świętą, we wszystkie prawdy objawione przez Boga i głoszone przez Kościół św. Czy jednak naprawdę wierzymy? Czy rzeczywiście na co dzień ukazujemy naszą wiarę przez wsłuchiwanie się w słowo Jezusa – by je poznawać, rozważać i starać się postępować według wskazań dawanych nam przez Boga?
piątek, 15 luty 2019 20:59

5 lutego 2019

WTOREK CZWARTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO


Mk 5, 21-43

Gdy Jezus przeprawił się z powrotem w łodzi na drugi brzeg, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: „Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła”. Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd Go ściskali.
A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele przecierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Słyszała ona o Jezusie, więc zbliżyła się z tyłu, między tłumem, i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: „Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa”. Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w ciele, że jest uzdrowiona z dolegliwości.
A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: „Kto dotknął się mojego płaszcza?” Odpowiedzieli Mu uczniowie: „Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: «Kto się Mnie dotknął?»” On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła. Wtedy kobieta przyszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, upadła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę. On zaś rzekł do niej: „Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości”.
Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: „Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?” Lecz Jezus słysząc, co mówiono, rzekł przełożonemu synagogi: „Nie bój się, wierz tylko”. I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego.
Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Wobec zamieszania, płaczu i głośnego zawodzenia wszedł i rzekł do nich:
„Czemu robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi”. I wyśmiewali Go.
Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca, matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: „Talitha kum”, to znaczy: „Dziewczynko, mówię ci, wstań”. Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym nie wiedział, i polecił, aby jej dano jeść.


     „ (...) polecił, aby jej dano jeść.”
Takim stwierdzeniem kończy św. Marek opis wskrzeszenia córki przełożonego synagogi, Jaira. Informacja, która wydaje się mówić o sprawie niezbyt ważnej... Jest ona jednak ważnym sygnałem, które wyraża i potwierdza troskę Chrystusa o potrzeby ludzi, nawet i te, które może nie zawsze są dostrzegane przez innych, choć są jakże ważne. Można by bowiem przypuścić, że fakt wskrzeszenia tej dziewczyny mógł tak zadziwić świadków wydarzenia, że wśród radości spowodowanej cudem Jezusa, zapomniano o tym, że trzeba się zatroszczyć o nią, że mogła chcieć coś zjeść czy czegoś sie napić... To zatroskanie Chrystusa o taką sprawę, którą może by nie zauważono – uczy nas także troski o potrzeby naszych bliźnich, troski o te nawet niewielkie sprawy dziejące się wokół nas. Potrzeba nam chodzenia przez życie z otwartymi oczami, z otwartym sercem dla drugiego człowieka. A wtedy będziemy mogli dostrzegać tych ludzi, którzy są obok nas, a którym możemy pomóc nawet drobnym gestem ludzkiej życzliwości. Wiele jest takich możliwości, które obejmują nie tylko jakieś grosze ofiarowane komuś, kto nas o to prosi. Może trzeba komuś ustąpić miejsca w autobusie, może trzeba komuś pomóc nieść ciężki pakunek, może trzeba odwiedzić kogoś chorego czy samotnego? A może jeszcze co innego dostrzeżemy, gdy popatrzymy wokół siebie? A więc patrzmy!
czwartek, 14 luty 2019 22:07

4 lutego 2019

PONIEDZIAŁEK CZWARTEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO


Mk 5,1-20

Jezus i uczniowie Jego przybyli na drugą stronę jeziora do kraju Gerazeńczyków. Ledwie wysiadł z łodzi, zaraz wybiegł Mu naprzeciw z grobów człowiek opętany przez ducha nieczystego.
Mieszkał on stale w grobach i nawet łańcuchem nie mógł go już nikt związać. Często bowiem wiązano go w pęta i łańcuchy; ale łańcuchy kruszył, a pęta rozrywał, i nikt nie zdołał go poskromić. Wciąż dniem i nocą krzyczał, tłukł się kamieniami w grobach i po górach.
Skoro z daleka ujrzał Jezusa, przybiegł, oddał Mu pokłon i krzyczał wniebogłosy: „Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Zaklinam Cię na Boga, nie dręcz mnie”. Powiedział mu bowiem: „Wyjdź, duchu nieczysty, z tego człowieka”. I zapytał go: „Jak ci na imię?” Odpowiedział Mu: „Na imię mi legion, bo nas jest wielu”. I prosił Go na wszystko, żeby ich nie wyganiał z tej okolicy.
A pasła się tam na górze wielka trzoda świń. Prosili Go więc: „Poślij nas w świnie, żebyśmy w nie wejść mogli”. I pozwolił im. Tak duchy nieczyste wyszły i weszły w świnie. A trzoda około dwutysięczna ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora. I potonęły w jeziorze.
Pasterze zaś uciekli i rozpowiedzieli to w mieście i po zagrodach, a ludzie wyszli zobaczyć, co się stało. Gdy przyszli do Jezusa, ujrzeli opętanego, który miał w sobie legion, jak siedział ubrany i przy zdrowych zmysłach. Strach ich ogarnął. A ci, którzy widzieli, opowiedzieli im, co się stało z opętanym, a także o świniach. Wtedy zaczęli Go prosić, żeby odszedł z ich granic.
Gdy wsiadł do łodzi, prosił Go opętany, żeby mógł zostać przy Nim. Ale nie zgodził się na to, tylko rzekł do niego: „Wracaj do domu, do swoich, i opowiadaj im wszystko, co Pan ci uczynił i jak ulitował się nad tobą”. Poszedł więc i zaczął rozgłaszać w Dekapolu wszystko, co Jezus z nim uczynił, a wszyscy się dziwili.


     „Wracaj do domu, do swoich, i opowiadaj im wszystko, co Pan ci uczynił i jak ulitował się nad tobą.”
Powołanie, które otrzymał od Jezusa człowiek, który został przez Niego ocalony od skutków opętania. Ma on wśród swoich najbliższych: członków rodziny, krewnych, znajomych czy sąsiadów dawać świadectwo o tym, co go spotkało, o tym, że został on uratowany przez Jezusa. Powołanie – jak się może wydać – bardzo łatwe w realizacji, bo nie wymaga jakichś szczególnych przygotowań, gromadzenia potrzebnych środków na podróż w dalekie strony czy też organizowania podróży i pobytu w jakimś miejscu oddalonym od własnej ojczyzny... Jednak jest to jednocześnie powołanie, które rzeczywiście nie musi być wcale łatwe i proste. Głoszenie Dobrej Nowiny, dzielenie się własną wiarą, dawanie świadectwa o Jezusie swoim bliskim często może być sprawą trudną. Także wśród swoich możemy się spotkać z wyśmiewaniem się z życia religijnego, z krytyką wobec postawy chrześcijańskiej, z trudnościami w wypełnianiu zobowiązań płynących z nauki Ewangelii. Nie może jednak to nas powstrzymywać przed dawaniem świadectwa o własnej wierze, o przynależności do Kościoła św., o pragnieniu postępowania według nauki Jezusa Chrystusa. Starajmy się o takie świadectwo dawane w codzienności własnego życia i prośmy naszego Zbawiciela o Jego pomoc w realizacji tego zadania, do którego On także nas powołuje i posyła.
czwartek, 14 luty 2019 22:05

3 lutego 2019

CZWARTA NIEDZIELA ZWYKŁA


Łk 4,21-30

W Nazarecie w synagodze, po czytaniu z proroctwa Izajasza, Jezus powiedział: „Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli”. A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: „Czyż nie jest to syn Józefa?”.
Wtedy rzekł do nich „Z pewnością powiecie mi to przysłowie: «Lekarzu, ulecz samego siebie; dokonajże i tu, w swojej ojczyźnie, tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum»”.
I dodał: „Zaprawdę powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman”.
Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali się z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich, oddalił się.


     „Zaprawdę powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie.”
Słowa Jezusa pod adresem ziomków z Nazaretu są wyrzutem mówiącym o tym, że nie chcieli z wiarą przyjąć nauki Chrystusowej, nie chcieli uznać spełnienia się Bożych obietnic w Jego przyjściu na świat, w Jego publicznej działalności, w Jego nauczaniu poprzez słowa i czynione znaki. On więc jest Prorokiem, który nie jest mile widziany we własnej ojczyźnie, wśród bliskich i znajomych. Sytuacja ta skłania do refleksji: dawanie świadectwa o Chrystusowej Ewangelii, głoszenie Jego nauki wśród osób własnego środowiska (rodzina, krewni, znajomi, sąsiedzi...) nie jest zadaniem łatwym. Niemniej jednak Chrystus Pan posyła nas także i do tych ludzi, abyśmy wśród nich żyli Jego nauką, abyśmy postępowali według zasad Jego Ewangelii, abyśmy także dla nich byli świadkami własnej wiary w codziennym życiu. Różne mogą to być miejsca i sytuacje, jednak warto w pierwszym rzędzie podkreślić tu środowisko domowe, małżeńskie i rodzinne. Mąż i żona, związani małżeństwem sakramentalnym powinni być dla siebie nawzajem świadkami wiary i wzajemnie powinni się wspierać na drodze do zbawienia. Rodzice powinni być dla swoich synów i córek świadkami wiary i nauczycielami tej wiary – zgodnie z tym, co obiecywali wtedy, kiedy prosili o sakrament chrztu św. dla swoich dzieci. Powinni więc pokazywać systematyczną modlitwę, przyjmowanie sakramentów św., zachowanie postawy uczniów Zbawiciela w czynach i słowa codziennego życia – aby w ten sposób wychowywać w wierze i pokazywać co to znaczy żyć własną wiarą. Oby wszystkie małżeństwa i rodziny chrześcijańskie to czyniły!
środa, 13 luty 2019 22:10

2 lutego 2019

ŚWIĘTO OFIAROWANIA PAŃSKIEGO


Łk 2,22-40

Gdy upłynęły dni oczyszczenia Maryi według Prawa Mojżeszowego, rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: „Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu”. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego.

A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż nie zobaczy Mesjasza Pańskiego.
Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił:
„Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu
w pokoju, według Twojego słowa.
Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie,
któreś przygotował wobec wszystkich narodów:
światło na oświecenie pogan
i chwałę ludu Twego, Izraela”.
A Jego ojciec i matka dziwili się temu, co o Nim mówiono.
Symeon zaś błogosławił ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu”.
Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy.
A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta Nazaret.
Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.


     „(...) światło na oświecenie pogan i chwałę ludu twego, Izraela.”
Dziś, w dzień święta Ofiarowania Pańskiego, przypominamy sobie to wydarzenie, które miało miejsce czterdzieści dni od narodzin Jezusa – to, które nam opisuje św. Łukasz, Ewangelista. Idziemy w dniu dzisiejszym do naszych świątyń na Mszę św. niosąc w naszych rękach świece, niosąc gromnice, które zostają poświęcone podczas liturgii. Te właśnie świece pomagają nam pamiętać o tym, o czym mówi starzec Symeon w Świątyni Jerozolimskiej, kiedy to nazywa Chrystusa „Światłem na oświecenie pogan”. Jezus Chrystus jest Światłem, On jest Światłością świata. O tej prawdzie przypominają nam nasze świece. O tej prawdzie trzeba nam pamiętać nie tylko dziś, ale każdego dnia naszego życia. Pamięć o tym powinna nas prowadzić do Jezusa, do bycia z Nim; do troski o to, by się nie oddalać od Niego – ale wprost przeciwnie: do tego, by być coraz bliżej Tego, który jest Światłością świata. Potrzebujemy bowiem Chrystusowego światła na drogach naszego życia, potrzebujemy Jego łaski, Jego mocy, Jego błogosławieństwa. Idźmy więc za Tym, który jest naszym Światłem, idźmy za Nim każdego dnia naszego życia. Niech w naszych sercach ciągle na nowo brzmią słowa Pana: „Ja jestem Światłością świata. Kto idzie za Mną, nie chodzi w ciemności, ale ma światło życia...”
środa, 13 luty 2019 22:08

1 lutego 2019

PIĄTEK TRZECIEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO


Mk 4,26-34

Jezus mówił do tłumów:
„Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie. A gdy stan zboża na to pozwala, zaraz zapuszcza sierp, bo pora już na żniwo”.
Mówił jeszcze: „Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane, wyrasta i staje się większe od innych jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki powietrzne gnieżdżą się w jego cieniu”.
W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli ją zrozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom.


     „Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię.”
Jeden z obrazów Chrystusa ukazujący nam królestwo Boże. Jeśli zatrzymamy się przy tym obrazie uświadamiamy sobie, że to ziarno przechodząc poszczególne fazy rozwoju staje się nową rośliną, która w pewnym momencie może wydać właściwy dla siebie owoc. Aby tak się stało – osoba, która „wrzuciła w ziemię” to ziarno także dokonuje szeregu czynności pielęgnacyjnych: dostarcza odpowiednią ilość wody, troszczy się o właściwe nawożenie ziemi, o usuwanie chwastów, by nie pomniejszały one właściwego plonu. Jednak także inne czynniki mają tu swe znaczenie, poza pracą tego, kto zasiał to ziarno, np. światło i ciepło słońca umożliwiające procesy fotosyntezy. Także procesy zachodzące wewnątrz rośliny wpisane w cykl rozwojowy są tu istotne. Jednak nie może też zabraknąć Bożego działania, Bożego błogosławieństwa. Dlatego też rolnicy, ogrodnicy, uprawiający ziemię także w czasach nam współczesnych proszą o Boże błogosławieństwo dla swej pracy, o to, by mogli cieszyć się owocami swego trudu. Do tego, mówi Chrystus, jest podobne królestwo Boże. Wokół niego, wokół jego wzrostu troszczy się wiele osób. Ale też jest potrzebne Boże błogosławieństwo, Boża moc dla tego wzrostu. Dlatego też o tę Bożą pomoc dla owocowania Jego nauki prośmy nieustannie!
wtorek, 12 luty 2019 21:43

31 stycznia 2019

CZWARTEK TRZECIEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO


Mk 4,21-25

Jezus mówił ludowi:
„Czy po to wnosi się światło, by je postawić pod korcem lub pod łóżkiem? Czy nie po to, aby je postawić na świeczniku? Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha”.
I mówił im: „Uważajcie na to, czego słuchacie. Taką samą miarą, jaką wy mierzycie, odmierzą wam i jeszcze wam dołożą. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, pozbawią go i tego, co ma”.


     „Uważajcie na to, czego słuchacie.”
Słowa Jezusa z dzisiejszego fragmentu słowa Bożego dotykają sprawy słuchania. Wśród zmysłów, którymi jesteśmy obdarzeni jest także zmysł słuchu. Możemy słuchać, możemy słyszeć docierające do nas dźwięki ludzkiej mowy, muzyki, dźwięki otaczającego nas świata przyrody czy też współczesnego świata... Niektóre z tych dźwięków są przyjemne „dla ucha” (jak mówimy), inne nam przeszkadzają, utrudniają życie. Bronimy się przed hałasem szukając miejsc wyciszonych, oddalonych od hałasu i głośnych dźwięków. Używamy nieraz specjalnych słuchawek ochraniających uszy i zatrzymujących niechciane dźwięki. Czynimy to w trosce o własny komfort i chroniąc zmysł słuchu przed uszkodzeniem... Ważną jest też rzeczą refleksja nad tym, czego słuchamy i kogo słuchamy. Można słuchać słów prawdy, słów pełnych miłości i życzliwości dla bliźniego, słów budujących – albo też słów nienawiści i kłamstwa, słów plotek, obmów i oszczerstw, słów, w których brak miłości, słów przyczyniających się do niszczenia międzyludzkich relacji, wprowadzających różnego rodzaju podziały i oddalenie ludzi od siebie nawzajem. W kontekście dzisiejszej Ewangelii zastanówmy się nad tym, jakich słów słuchamy chętnie, a także – jakie słowa wypowiadamy o bliźnich, słowa, których słuchają inni ludzi. Czy są to słowa właściwe dla chrześcijanina?
wtorek, 12 luty 2019 21:41

30 stycznia 2019

ŚRODA TRZECIEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO


Mk 4,1-20

Jezus znowu zaczął nauczać nad jeziorem i bardzo wielki tłum ludzi zebrał się przy Nim. Dlatego wszedł do łodzi i usiadł w niej na jeziorze, a cały lud stał na brzegu jeziora. Uczył ich wiele w przypowieściach i mówił im w swojej nauce:
„Słuchajcie: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedno padło na drogę; i przyleciały ptaki, i wydziobały je. Inne padło na miejsce skaliste, gdzie nie miało wiele ziemi, i wnet wzeszło, bo gleba nie była głęboka. Lecz po wschodzie słońca przypaliło się i nie mając korzenia, uschło. Inne znów padło między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je, tak że nie wydało owocu. Inne w końcu padły na ziemię żyzną, wzeszły, wyrosły i wydały plon: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny”. I dodał: „Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha”.
A gdy był sam, pytali Go ci, którzy przy Nim byli razem z Dwunastoma, o przypowieści. On im odrzekł: „Wam dana jest tajemnica królestwa Bożego, dla tych zaś, którzy są poza wami, wszystko dzieje się w przypowieściach, aby patrzyli oczami, a nie widzieli, słuchali uszami, a nie rozumieli, żeby się nie nawrócili i nie była im wydana tajemnica”.
I mówił im: „Nie rozumiecie tej przypowieści? Jakże zrozumiecie inne przypowieści?
Siewca sieje słowo. A oto są ci posiani na drodze: u nich sieje się słowo, a skoro je usłyszą, zaraz przychodzi szatan i porywa słowo zasiane w nich. Podobnie na miejscach skalistych posiani są ci, którzy gdy usłyszą słowo, natychmiast przyjmują je z radością; lecz nie mają w sobie korzenia i są niestali. Gdy potem przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamują. Są inni, którzy są zasiani między ciernie: to są ci, którzy słuchają wprawdzie słowa, lecz troski tego świata, ułuda bogactwa i inne żądze wciskają się i zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. W końcu na ziemię żyzną zostali posiani ci, którzy słuchają słowa, przyjmują je i wydają owoc: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny”.


     „Nie rozumiecie tej przypowieści? Jakże zrozumiecie inne przypowieści?”
Słowa zarzutu skierowane do tych, spośród Jego uczniów, którzy pytali Go o przypowieści, o obrazy, którymi posługiwał się podczas Swego nauczania. Czytając karty Ewangelii widzimy, że stanowiły one sporą część Jego nauczania. Przypowieści ukazujące słuchaczom różne sytuacje wzięte z ich codziennego życia, różne rzeczywistości, które oni sami mogli też zaobserwować czy może nawet osobiście doświadczyć. Przedstawiając te właśnie obrazy Chrystus Pan mówił jednocześnie o tym, że „królestwo Boże jest podobne” w jakiś sposób do tego, co On opisywał. To właśnie porównanie, jak się wydaje, mogło nie zawsze być zrozumiale dla słuchaczy Jego nauki. Dlatego też pytali Go o dodatkowe wyjaśnienia, których (jak dziś słyszymy) także udzielał. Słowa Jezusowej nauki mogą być i dla nas nieraz trudne do zrozumienia. Trzeba nam jednak podejmować wysiłek, by to Boże słowo zgłębiać. Możemy to czynić czytając różne komentarze do Ewangelii oraz inne opracowania pomocne w wyjaśnianiu poszczególnych fragmentów Bożego słowa. Trzeba taki podejmować trud, aby starać się o zrozumienie nauki Jezusa. Ale też musimy prosić o Bożą pomoc, o Boże światło, które by nas prowadziło do coraz głębszego rozumienia Bożej woli względem nas. I o to Boże światło także prośmy!
poniedziałek, 11 luty 2019 18:41

29 stycznia 2019

WTOREK TRZECIEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO


Mk 3,31-35

Nadeszła Matka Jezusa i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. Właśnie tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: „Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie”.
Odpowiedział im: „Któż jest moją matką i którzy są braćmi?” I spoglądając na siedzących dokoła Niego rzekł: „Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką”.


     „Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką.”
Słowa Jezusa wypowiedziane przez Niego kiedy – jak słyszeliśmy w dzisiejszym fragmencie Ewangelii – dowiedział się o tym, że Jego Matka oraz krewni przybyli do Niego w czasie Jego publicznej działalności, chcąc się z Nim spotkać. W żaden sposób nie możemy potraktować tych słów Chrystusowych jako wyraz lekceważenia Maryi czy pozostałych ludzi tej grupy. Trzeba nam zobaczyć jak Chrystus Pan w tym momencie ukazuje, że bardzo Mu są bliscy wszyscy ci, którzy pełnią wolę Bożą. Są oni Mu tak bliscy i drodzy jak najbliższa rodzina czy krewni. Słowa te Zbawiciel zapewne odnosił do tych, którzy wokół Niego się gromadzili, którzy za Nim podążali, byli gotowi słuchać Jego nauki ukazującej Bożą wolę dla człowieka – a następnie starać się o realizację Jego nauki w codziennym życiu. Jednak On obejmuje tymi słowami każdego człowieka, który w swoim życiu troszczy się o poznawanie Bożej nauki, aby ją następnie realizować w codzienności własnego życia. To także słowo skierowane do nas, wzywające nas do tego, byśmy troszczyli się o poznawanie Jego Dobrej Nowiny, byśmy troszczyli się o zgłębianie treści Jego nauki. On pragnie, byśmy także pełnili wolę Bożą w realiach i konkretach naszego życia. Podążajmy za Nim, podążajmy drogą Jego Ewangelii.
poniedziałek, 11 luty 2019 18:40

28 stycznia 2019

PONIEDZIAŁEK TRZECIEGO TYGODNIA ZWYKŁEGO


Mk 3,22-30

Uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili o Jezusie: „Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy”.
Wtedy Jezus przywołał ich do siebie i mówił im w przypowieściach: „Jak może szatan wyrzucać szatana? Jeśli jakieś królestwo wewnętrznie jest skłócone, takie królestwo nie może się ostać. I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać. Jeśli więc szatan powstał przeciw sobie i wewnętrznie jest skłócony, to nie może się ostać, lecz koniec z nim. Nie, nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże, i wtedy dom jego ograbi.
Zaprawdę powiadam wam: wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego”. Mówili bowiem: „Ma ducha nieczystego”.


     „Jeśli jakieś królestwo wewnętrznie jest skłócone, takie królestwo nie może się ostać.”
Dzisiejszy tekst Bożego słowa przypomina nam słowa Jezusa wypowiedziane w ramach kontrowersji związanej z mocą wyrzucającą złe duchy, słowa przekazujące nam ważną prawdę, którą można wyrazić takim zwięzłym stwierdzeniem: „W jedności siła”. Każdy podział między ludźmi, każde rozbicie w ramach ludzkich więzi prowadzi do słabości, do różnego rodzaju trudności i problemów, które nie jest łatwo rozwiązywać. Doświadczamy tego w codzienności życia na płaszczyźnie małżeństw i rodzin, w środowiskach pracy czy nauki, w rożnych miejscach ludzkiego życia i działania. Stwierdzenie tej prawdy, czy też może lepiej nawet mówiąc: przypomnienie tej oczywistej prawdy niech nas zachęca do troski o nasze relacje, o relacje z Bogiem i z naszymi bliźnimi. Budowanie, pogłębianie, umacnianie naszych relacji z ludźmi – w rodzinie, w pracy, w gronie kolegów i koleżanek w pracy, na uczelni czy w szkole – jest nam bardzo potrzebne i może być bardzo pomocne w różnych momentach naszej codzienności. Pogłębianie naszej relacji z Bogiem – poprzez modlitwę, życie sakramentalne czy lekturę słowa Biblii może też nam pomóc w stawianiu czoła sprawom codzienności. Troszczmy się o to wszystko, co może budować tę właśnie jedność: z Bogiem i z bliźnimi!
Strona 1 z 132

Dane kontaktowe

Kuria Diecezjalna w Łomży
ul. Sadowa 3
18-400 Łomża

tel: 86/ 216 25 91

kuria@diecezja.lomza.pl

 

 

Projekt i wykonanie

spesmedia.png