poniedziałek, 30 lipiec 2018 14:50

O częstotliwości przyjmowania Komunii Świętej

Napisał
Kiedy zastanawiam się nad zaproponowanym dzisiaj tematem, prawie zawsze słyszę słowa Pana Jezusa, zapisane przez Ewangelistę Jana: „Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie” (J 6, 53). Warto te słowa usłyszeć w całym kontekście „Mowy eucharystycznej” Jezusa. Mówi On w niej o sobie, że jest „chlebem życia”, że kto spożywa ten chleb, będzie miał życie wieczne; że kto spożywa Jego Ciało i Krew, trwa w Nim i ma życie przez Niego. Osobiście bardzo przemawia do mnie pewien prosty zabieg związany ze zdaniem wypowiedzianym przez Jezusa przytoczonym na początku. Chodzi o ujęcie pozytywne tego zdania: Jeżeli będzie spożywali Ciało Syna Człowieczego i będziecie pili Krew Jego, będziecie mieli życie w sobie.

Myśląc o Komunii Świętej, o tej przecudownej chwili, gdy mogę przyjąć do swego serca Ciało i Krew Chrystusa, wiem, że chodzi o życie. Chrystus w Eucharystii daje nam siebie. Umiera dla nas, abyśmy mieli życie. Ostatnie dwa cuda eucharystyczne, które wydarzyły się w Polsce (w Sokółce i w Legnicy), mówią nam, że w Komunii Świętej otrzymujemy w darze cząstkę mięśnia sercowego Człowieka, który jest w agonii. Nie dość, że otrzymujemy dar serca Jezusa, to jeszcze Jezus z miłości do nas umiera – Śmierć, która daje życie; dar miłości z siebie. Za każdym razem, gdy w Kościele sprawuje się Eucharystię, Chrystus ponawia na ołtarzu w sposób bezkrwawy i sakramentalny Ofiarę, którą złożył na krzyżu. Jednym z darów tej Ofiary jest możliwość udziału w Wieczerzy z Jezusem. Ten, który umiera za nas z miłości, zaprasza nas jednocześnie na Ucztę i mówi: „Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje; bierzcie i pijcie, to jest Krew moja”.

Eucharystię określa się między innymi jako Ofiarę i Ucztę sakramentalną. Ten, który składa z samego siebie Ofiarę Ojcu, jednocześnie daje siebie w darze miłości. Możemy więc uczestniczyć jednocześnie w Ofierze Chrystusa i razem z Nim współofiarować się Bogu oraz uczestniczyć w Uczcie, która jest błogosławieństwem, szczęściem. Słyszymy to przecież w każdej Mszy Świętej tuż przed przyjęciem Komunii: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata. Błogosławieni, którzy zostali wezwani na Jego ucztę”.

Dotknijmy sedna dzisiaj postawionego problemu. Jak często korzystać z tego daru miłości Jezusa? Jak często chrześcijanin (człowiek Chrystusowy, należący do Chrystusa), o którym Chrystus mówi, że ma być jak winna latorośl wszczepiona w krzew winny, czyli w Niego, ma przyjmować Ciało Pańskie? Dzisiaj prawo Kościoła mówi wprost: każdego dnia, dwa razy, wierzący mogą przyjąć Komunię Świętą. Na marginesie warto zaznaczyć, że nie zawsze w historii tak tę kwestię ujmowano. Wręcz wyznaczano niekiedy liczbę dni i określano je konkretnie, kiedy wierny mógł przyjąć Komunię Świętą.

Oczywistym jest, że chrześcijanin, wierzący, katolik, uczeń Chrystusa, powinien jak najczęściej przyjmować do swego serca Ciało i Krew Chrystusa. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: by miał życie! Nie mamy obowiązku uczestniczyć w codziennej Mszy Świętej. Mamy za to obowiązek uczestnictwa w niej w niedzielę i w święta nakazane. I gdy połączymy te dwie kwestie – Mszę niedzielną i pełne w niej uczestnictwo, czyli przyjęcie Komunii Świętej, to w życiu wierzącego człowieka, któremu zależy na relacji i więzi z Chrystusem, nie powinno być niedzieli i Mszy Świętej bez Komunii świętej!

Wracamy do słów Chrystusa: „Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie”. Bez Komunii Świętej, bez Chrystusa, bez Jego Ciała, umieram, nie mam życia w sobie. Tak, jak trudno wyobrazić jest sobie codzienność bez chleba powszedniego, bez „czegoś więcej” do tego chleba, bez wody, tak samo trudno jest sobie wyobrazić życie nasze, duszę naszą, wiarę naszą, relację z Bogiem, bez Eucharystii, bez Komunii Świętej.

Śpiewamy w jednej z pieśni eucharystycznej: „Chleba tego nie zabraknie, rozmnoży się podczas łamania, potrzeba tylko rąk naszych i gotowości dawania”. Ze strony Jezusa nie zabraknie Jego miłości, Jego daru z Siebie! Niech i nas nigdy nie zabraknie przy Wieczerzy! Niech i nas nie zabraknie z czystymi sercami, ubranymi w łaskę uświęcającą! Niech i w nas nie zabraknie nigdy gotowości i otwartego serca, by pozytywnie odpowiedzieć na wołanie Jezusa: „Bierz i jedz, bierz i pij, a będziesz żył”! Częste przyjmowanie Ciała Pana Jezusa jest dla nas błogosławieństwem i czyni nas błogosławionymi, czyli szczęśliwymi. Trwamy dzięki tej Komunii serc w miłości Bożej. Któryś ze świętych napisał, że w momencie przyjmowania Komunii Świętej Chrystus składa na sercu człowieka pocałunek. Można sobie przypomnieć znaczenie pocałunku mamy, która tuli swoje dziecko, czy pocałunku męża, który wyraża w ten sposób miłość do swojej żony. W Komunii Świętej Chrystus nas przytula do swego Serca, reguluje nasze serca, by biły na wzór Jego i wlewa w nas niesamowitą miłość, która tak bardzo przecież jest potrzebna nam, naszym rodzinom i światu, w którym żyjemy.

ks. Paweł Nocko

Czytany 645 razy

Dane kontaktowe

Kuria Diecezjalna w Łomży
ul. Sadowa 3
18-400 Łomża

tel: 86/ 216 25 91

kuria@diecezja.lomza.pl

 

 

Projekt i wykonanie

spesmedia.png