Tego wyjazdu nie da się opowiedzieć jednym tchem. To było dwanaście dni wypełnionych modlitwą, radością, miłością, zmęczeniem, zachwytem, ciszą i śpiewem. Dni, które głęboko wpisały się w nasze serca – nie jak przelotne wspomnienie, lecz jak wyryty znak łaski. Ukazały się jak majestatyczna mozaika – niesamowicie piękna, pełna barw i światła, ale też cienia.
Nasze pielgrzymowanie rozpoczęliśmy od dwóch dni w Gabicce Mare – niewielkiej, malowniczej miejscowości nad Adriatykiem, wspólnie z członkami ruchu Gloriosa Trinità. Tam, gdzie morze spotyka się z niebem, spotkały się także nasze serca. Mogliśmy doświadczyć piękna żywego Kościoła, jedności dusz, doświadczenia Boga ukrytego w drugim człowieku i wypowiadania słów: „Jesteś sercem mojego serca.” Już na początku doświadczyliśmy piękna wspólnej modlitwy – prostego bycia razem. Tam serca zaczęły się otwierać: na siebie nawzajem, na Słowo Boże, na Ducha Świętego, który budował między nami mosty – ponad różnicami, zmęczeniem, nieznajomością. Bóg pokazywał nam, że jedność to nie teoria, lecz konkretna miłość – widoczna w drobnych gestach. Choć wielu z nas widziało się po raz pierwszy, od razu poczuliśmy się jak rodzina. Każdy uśmiech, każde spojrzenie, gest podania wody czy przytrzymania ciężkiego bagażu – to była Ewangelia czynów. Nikt nie był sam. Tam uczyliśmy się być nie tylko dla siebie, ale dla innych – i to doświadczenie nie zgasło przez kolejne dni.
Kinga Kaliszewska

