Msza św. Episkopatu Polski w kościele Krzyża Świętego pod przewodnictwem Prymasa Polski

9 cze 2026

Drugi dzień (9 czerwca 2026) 405. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski w Łomży rozpoczął się od Mszy świętej sprawowanej przez biskupów w kościele Krzyża Świętego, będącego wotum wdzięczności za tysiąc lat chrześcijaństwa na ziemi łomżyńskiej. Liturgii przewodniczył abp Wojciech Polak, biskup gnieźnieński – Prymas Polski.

Po rozpoczęciu liturgii, według formularza o Podwyższeniu Krzyża Świętego, zebranych powitał bp Janusz Stepnowski, który przypomniał, że świątynia została oddana do użytku liturgicznego w 2009 roku i jest darem złożonym Bogu w dowód wdzięczności za przetrwanie wiary, ale także źródłem nadziei dla przyszłych pokoleń.

W swojej homilii abp Wojciech Polak, Prymas Polski podkreślił, że świętując stulecie diecezji łomżyńskiej przychodzimy do świątyni pod wezwaniem Krzyża Świętego, która została pobudowana jako wotum wdzięczności za tysiąclecie chrześcijaństwa na tej ziemi. Historia wiary ludzi, którzy tutaj, w tej części Mazowsza i Podlasia uwierzyli w Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego sięga bowiem swoimi korzeniami misji ewangelizacyjnej św. Brunona z Kwerfurtu.

W pamiętnym roku Millenium Chrztu Polski, dziękując tutaj za to dziedzictwo wiary, na zakończenie jubileuszowych obchodów w Łomży bł. Stefan kard. Wyszyński, Prymas Tysiąclecia podkreślał, że to właśnie Brunonowi zawdzięczamy, że ta ziemia już bardzo wcześnie została ogarnięta miłującymi ramionami Kościoła i dochowuje wierności Bogu, Krzyżowi i Ewangelii z taką przedziwną stałością i zapałem, iż można o niej w całej Polsce mówić jako o ziemi najbardziej religijnie żywej i gorliwej.

Wspominając w Gnieźnie, w czasie swojej pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny początki chrześcijaństwa w Polsce, św. Jan Paweł II pokazywał, że „kiedy pierwszy historyczny władca Polski zamierzył wprowadzić do Polski chrześcijaństwo i związać się ze Stolicą św. Piotra, zwrócił się przede wszystkim do pobratymców. (…) A wraz z tym zaczęli przybywać do Ojczyzny misjonarze pochodzący z różnych narodów Europy jak święty biskup-męczennik Bruno z Kwerfurtu”. Ten apostoł Rusi i Pomorza, patron diecezji łomżyńskiej i patron Warmii, był bowiem jednym z tych pierwszych duchownych, którzy włączyli się w dzieło ewangelizacji środkowej i wschodniej Europy, wierząc w siłę ewangelizacji za pomocą słowa, a nie miecza. W ten sposób jego męczeńska śmierć, wraz z męczeńską śmiercią św. Wojciecha i Pięciu Braci Męczenników Polskich wpisała się na stałe w dzieje chrystianizacji Polski. To na męczeńskiej śmierci, na męczeńskiej krwi wyrastały tutaj, na tej ziemi ziarna wiary w tego, który jak dzisiaj głosił św Jan w Ewangelii „nie przyszedł po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony”. On bowiem wywyższony na Krzyżu wciąż nam wszystkim przypomina, że nikt, tak jak męczennicy nie zgłębili tajemnicy Jego Krzyża. W życiu bowiem tajemnica Krzyża i jego mocy objawiła się w sposób szczególnie czytelny dla każdego człowieka.

Prymas Polski zachęcił zebranych, aby spróbować odczytać to przesłanie dla nas. Słowo Boże, którego słuchaliśmy przypomina z całą mocą w czym tkwi to objawienie tajemnicy Krzyża i jego mocy. Wiemy, że Krzyż Chrystusa jest odpowiedzią Boga na ludzkie zło i grzech, na nasz grzech. „Zgrzeszyliśmy, szemrząc przeciw Panu i przeciwko tobie”. To bowiem na tym Drzewie, mówił papież Franciszek, Jezus dosłownie wziął na Siebie nasz grzech i zło świata i zwyciężył je miłością. Krzyż wciąż nas przekonuje, że miłość Boga do człowieka jest większa niż nasza ludzka niewierność i nasz grzech. On rzeczywiście ofiaruje się na Krzyżu jako ukojenie dla ludzkości, jak powiadał w ostatnią Niedzielę Palmową papież Leon XVI „podczas gdy ludzie chwytają za miecze i kije”.

Warto może w obliczu Krzyża zastanowić się trochę nad samym sposobem odpowiedzi Boga na zło i grzech świata i człowieka. Warto zadać sobie pytanie: czemu krzyż?, dlaczego krzyż?, dlaczego właśnie w ten sposób Bóg odpowiada i objawia Swoją moc i wszechmoc? On bowiem w Jezusie Chrystusie „uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci i to śmierci krzyżowej”. Odpowiada, bo nie przyjmuje ludzkich kategorii odpłaty za doznane zło, nie wchodzi w logikę odwetu, nie kieruje się zemstą za doznaną ze strony człowieka niegodziwość, nie chwyta za broń – jak powiadał papież – i Siebie nie broni. Sam też nie unicestwia, ani nie unieważnia w jakiś magiczny sposób ludzkiej podłości i zła na świecie. Mówił kiedyś papież Franciszek, że tak wtedy jak i teraz w wielkiej walce duchowej, która jest wpisana w nasze ludzkie dzieje, jadowite węże nie znikają, one wciąż są obecne, czyhają. Zawsze mogą ukąsić. Zła nie da się usunąć z ludzkiego życia, także z życia Kościoła żadnymi zaklęciami czy zaprzeczając mu. Ono nie zniknie gdy przestaniemy o nim mówić, gdy usuniemy je w niepamięć, gdy wyprzemy je z naszej ludzkiej świadomości, gdy o nim zapomnimy i będziemy o nim milczeć. Obecność Boga w Jezusie Chrystusie, obecność Ukrzyżowanego, obecność Krzyża i Ewangelii, obecność Boga wywyższonego na Krzyżu jest jedyną gwarancją, jedyną pewnością, jedyną mocą i źródłem prawdziwej nadziei, że zło nie zwycięży.

Setnik, nie tylko powie pod Krzyżem, że tu umiera niewinny i sprawiedliwy człowiek, ale zaiste ten był Synem Bożym. Mimo ukąszenia złem i grzechem będzie żył. Spojrzenie na Krzyż jest zawsze związane z przyznaniem się do grzechu. Spojrzenie na Krzyż pozwala uznać nasz grzech. Tak naprawdę człowiek ukąszony przez węża ma wżyciu dwie możliwości: może ukąszony w samotności powoli umierać, czując jak jego zainfekowany organizm niszczeje, traci życie. Może czekać na nieuchronną śmierć. Nie przyznając się do ukąszenia do grzechu, lekceważąc, bagatelizując go czy nawet wprost jawnie mu zaprzeczając po prostu ginie. I tak było wtedy, gdy „węże o jadzie palącym ludzi kąsały, tak że wielka liczba Izraelitów zmarła”. I tak będzie zawsze w historii świata i człowieka

Człowiek może też po ukąszeniu jak najszybciej szukać ratunku, gdy bowiem odważnie przyzna się, że został ukąszony, gdy nie zakryje swego zła i grzechu, gdy patrząc na Krzyż pojmie, że Jezus Chrystus był obarczony naszymi cierpieniami i przebity za nasze grzechy, że objawił nam prawdziwe oblicze Boga, który zamiast ocalić samego siebie pozwolił się przybić do Krzyża, wtedy zostanie ocalony, wtedy będzie żył. „Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. (…) Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo, miłując Pana, Boga swego, słuchając Jego głosu, lgnąc do Niego; bo tu jest twoje życie” mówi autor Księgi Powtórzonego Prawa.

Przeszło tysiąc lat temu w przepowiadaniu Ewangelii i w męczeńskiej śmierci św. Brunona z Kwerfurtu na tej ziemi objawiła się tajemnica Krzyża i Jego mocy. Była ona źródłem nadziei, była źródłem nowego życia, była wezwaniem, by iść z Jezusem ku przyszłości. „Wielkich dzieł Boga nie zapominajmy”. Nie chodzi nam przecież tylko o zwykły optymizm – uczył nas papież Franciszek – chodzi o tę mocną nadzieję, o pewność wiary która jest zakorzeniona w Jezusie Chrystusie Ukrzyżowanym, który umarł i zmartwychwstał. Chodzi o prawdziwą siłę, która podtrzymuje drogę naszego życia nawet kiedy jest ona kręta i męcząca. Otwiera przed nami drogi przyszłości, gdy nasz strach, rezygnacja, pesymizm chciałyby uczynić więzieniami. Sprawia, że widzimy możliwe dobro, gdy zło zdaje się zwyciężać. Napełnia nas pogodą ducha, gdy serce jest obciążone lękiem przed porażką i poranione grzechem. Sprawia, że marzymy o nowym życiu, że nie zapominamy o życiu wolnym od zła i grzechu, i daje odwagę, gdy się nam wydaje, że to wszystko nie jest warte trudu i zachodu.

Wędrówka ocalonych przez Boga przy życiu Izraelitów rozpoczęła się na nowo. Szli umocnieni tym co się zdarzyło. Przekonali się bowiem, że chociaż ich serce nie było Mu wierne, a oni chwiejni i niestali, to On jednak odpuszczał ich winę i nie zatracał. Być może nauczyli się trochę, że choć nieraz przyjdzie im w dalszej drodze doświadczać własnych słabości , że będą jeszcze niejednokrotnie szemrać przeciwko Bogu, a nawet wystawiać Go na próbę to skrucha serca i odważne przyznanie się przed Nim do zła stanie się źródłem łaski, przebaczenia i mocy, która będzie ich prowadzić.

Być może ma więc rację papież Franciszek, kiedy w komentarzu do tych wydarzeń na zakończenie zachęca nas byśmy teraz my przyjrzeli się bliżej wydarzeniom w naszej osobistej i wspólnotowej historii, zwłaszcza tym, kiedy i nam brakowało zaufania do Pana Boga i do siebie nawzajem. Nasza bowiem wspólna droga, także przez to minione tysiąclecie wiary, domaga się nie tylko wdzięczności i dziękczynienia za wszystko, czym Bóg nas w tej drodze obdarzył, ale również ufnego spojrzenia na Krzyż z tą odwagą, która pomoże i nam uznać naszą niewierność i grzech. A przyznając się do nich zobaczyć nadzieję, w Tym który przyszedł pośród nas po to, aby nas zbawić.

Po chwili modlitewnej ciszy nastąpiła modlitwa powszechna, przedstawiona Panu Bogu przez mężczyzn z Bractwa Krzyża Świętego. Po konsekracji na ołtarzu Pańskim Chleba i Wina, nastąpiła komunia święta.

Przed błogosławieństwem końcowym, po krótkim podziękowaniu wszystkim za modlitwę skierowanym przez ks. kan. Andrzeja Godlewskiego, miejscowego proboszcza nastąpiło poświęcenie obrazu Zmartwychwstania Pana Jezusa. Po dokonaniu tego aktu przez Prymasa Polski oraz po błogosławieństwie, wszyscy zgromadzeni w świątyni pasterze Kościoła w Polsce udali się przed kościół na wspólne, pamiątkowe zdjęcie.

foto: radionadzieja.pl